
Anton Mobin już raz malował dźwiękiem w mojej głowie, a było to przy okazji transmisji field recordingu z bodajże dwugodzinnej przechadzki po Paryżu, skompilowanej w około 20 minut. Ponownie za sprawą niemieckiej Konkretourist możemy odsłuchać kolejnej pracy francuskiego artysty. Wszystko mówiący tytuł może być nieco zasadzką, bo o ile faktycznie mamy do czynienia głównie z dźwiękami otoczenia i nagraniami związanymi z różnymi warunkami pogodowymi, to nie można tej pracy zaszufladkować jako niewyraźne przesłanie meteorologiczne. Poza oczywiście, tradycyjna strukturą tego typu wydawnictwa, mamy tutaj również nieco ruchu click & cut. Z początku materiału na pierwszym planie pojawiają się bliżej niezidentyfikowane dźwięki - toczą się, stukają, spadają, zmieniają swoje właściwości. Powiedziałbym nawet pulsują, bo niektóre z nich sa tak blisko osadzone, że automatycznie absorbują uwagę. Kolejne elementy powoli podnoszą dramaturgię - pojawia się tłuczący rytm oraz poruszane wiatrem chińskie (?) dzwoneczki. Jeśli jeszcze nie zrozumieliście, że zbiżamy się nad morze, to skrzek mew za moment wam to uświadomi.
Pomiędzy 6 a 7 minutą, tej niespełna 15-miutowej kompozycji, rozpoczyna się pierwsze muzyczne przesilene. Zimny i odżywczy dźwięk fal, silny wiatr i powracające głosy ptactwa za chwile są przecięte dźwiękami poszukiwania czegoś, przesuwania czegoś (?) - spacer po prostu toczy się dalej. Zostawiamy za sobą szum morza, a w tle słyszymy pierwsze oznaki kolejnych zmian pogodowych. Niestety nie mam pojęcia o czym po francusku mówi do nas Anton, który przemieszcza się znów w bliżej nieokreślone otoczenie, gdzie na pierwszym planie pojawiają się skrzypienia, nieco hałasów, kapiąca woda i odgłos biegnących ludzi, które udanie wpływają na pobudzoną już wyobraźnię. "Micro-Climat" jest osadzony na dobrze słuchających się teksturach, na których wegetują dźwiękowe zmiany temperatury, siły wiatru oraz audialne zdarzenia odpowiadające miejscu pobytu. Wykreowany pejzaż jest bardzo czysty, zwiewny i świeży. Mnogość kolorów, różnorodność podkładów i nastrojów maluje intensywny, konkretny pejzaż pozostawiający wiele miejsca do personalnych interpretacji. Zaryzykuję stwierdzenie, że materiał jest dziki i myślę, że w części niezaplanowany. Bardzo podoba mi się ta forma muzyki konkretnej, w którą wkracza artysta modulując dźwięk i całą strukturę, nadając jej specyficznego, niepowtarzalnego dotyku. Nie ma tu urbanistycznej, muzycznej rewolucji, ale fascynacja dźwiękową różnorodnością otaczającego nas świata. Z takimi choć krótkimi materiałami mamy możliwość zupełnie inaczej postrzegać otaczające nas rzeczy. Ale co ja tu będę mówił? Materiał jest udostępniony przez Konkretourist i darmowy do ściągnięcia. Macie ochotę się przejść, nie wstając z kanapy?
Konkretourist
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





