
Mogę w pewnym sensie powiedzieć, że muzyka CO.IN mnie prześladowała. Ta muzyczna inwigilacja bynajmniej nie powodowała prób obmyślania ucieczki, a także nie myślałem, że bedę musiał zastosować swoją formę planu B. W tym momencie powinien odezwać się Szymon - wokalista grupy - i powiedziec: "Od myślenia to tutaj jesteśmy my! A ty notuj i pisz!". A wiec referuję to co następuje. Debiutancka duża płyta wrocławskiej formacji CO.IN to nowy zalążek dźwiękowej alternatywy opartej nie tylko na ciężkim brzmieniu gitar, ale również korzystająca z zasobów i kreacji takich gatunków muzycznych jak industrial, elektronika czy wreszcie experimental. W oparciu o klasyczne zespołowe instrumentarium oraz sampler i elektroniczne wsparcie (jednoczesnie stanowiace o muzycznym licu formacji). CO.IN zaskoczyło mnie, nie tyle co nowatorskością, ale odwagą w prezentowaniu swojej muzyki. Wydaje się, że nie mają nałożonych z góry założeń w jakich rejonach się poruszają i celem jest dobry efekt końcowy kompozycji. Zastanawiałem się jak podejść do tej produkcji. Mianowicie czy przeswietlać każdą z kolei kompozycję czy traktować "Plan B" jako całościową formę. Faktem jest, że według mnie aby poznać specyfikę muzyki CO.IN nalezy ją wysłuchać kilkakrotnie. Kompozycje są bardzo indywidualne i mimo, że utworzone w jednej alternatywnej konwencji, to wyróżniają się osobliwymi kształtami. Weżmy na przyklad "Predestynacja". Utwór nacechowany nieco transową siłą, tradycyjnie pociętymi gitarami, ale wyróżniający się dzięki lekkim naleciałościom związanym z dźwiękami bliskiego wschodu (w drugiej części utworu). Można śmiało powiedzieć, że CO.IN zrodzili na płytę 9 odmiennych płodów muzycznych. Słychać, że mają jednego rodzica, ale każde jest wyjątkowe i indywidualne. Na uwagę zasługuje dobre brzmienie i cala studyjna realizacja. Słyszalność i klarowność instrumentów nie gryzie się i nie wyklucza z elektronicznymi smakami, a wokal mimo, że nie góruje nad całościa to jest czytelny i zrozumiały (CO.IN zdecydowali się na polską wersję liryków). Warto wspomnieć tutaj słowo o formie prezentowania głosu. Charakteryzuje go rozmaitość formy - od śpiewu, przez krzyk, w tym również w przesterowanej wersji do mówionych i szeptanych. CO.IN na "Plan B" zaprezentowali cały kalejdoskop uczuć - od lżejszych form jak w "Nitropolis", przez bardziej elektroniczne i zwiewne "Toniemy" czy z chaotycznym poczatkiem "Hya.Aph-trib.02/+B.int.", do strukturalnego przekazu w "Aleks", trasnowego poczatku suplementu "Papierosy" i dynamicznego, dzikiego (według mnie najlepszego na płycie) "Władco mój ty". Uważam, że warto śledzic twórczość CO.IN, mam nadzieję, że staną się wizytówka buntu i odważnej muzycznej kreacji. Po tak udanym debiucie płytowym - trzymam kciuki! Warto przyjąć ich za dobrą monetę ;)
Inline Underground
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





