
Pomimo, że nazwa Endometrium Cuntplow jest dość rozpoznawalna to zanim Leigh ze Smell The Stench podesłał mi ten materiał, moja jedyna styczność z amerykańskim projektem była przy okazji tytułu "Arctic Front". Zawarty na nim hałas utrzymywał mnie w przeświadczeniu, że David Lucien Matheke preferuje tylko siarczyste, chaotyczne przekazy. Niniejsze 3-calowe wydawnictwo zawiera 8 kompozycji, chociaż tylko w zasadzie 5 jest typowo muzycznych. Pozostałe trzy, w tym intro, to skromne przerywniki, które w żaden sposób nie wypracowały sobie jakiejs specjalnej opinii. Przechodząc do sedna sprawy, to Endometrium Cuntplow zaprezentował rytmiczną formę elektroniczną, noszącą znamiona eksperymentalu oraz idm. Ten drugi odłam znajduje swoje ujście w delikatnym "Animals (12)", chociaż utwór, który trwa niespełna 2 minuty nie może też stanowić o obliczu i ogólnej ocenie materiału. Kompozycje są ogólnie bardzo kwadratowe, a oczekiwany przester i hałas został zredukowany do mininum. Niektóre z eksperymentalnych sampli nakładanych na regularny rytm ma bardzo dziwny charakter, który burzy standardowy rytmiczny/eletroniczy system. Kompozycje takie jak "Into The Sun" czy "Piss Sniffer" utrzymane są w szybkich tempach i noszą technoidalne znamiona, oparte o połamany i dziki rytm. To właśnie przy nich końcówki nerwowe reagują w jak najbardziej pozytywny sposób. Z pewnością Endometrium Cuntplow odnalazłby się na parkietach klubowych, chociaż ta produkcja jest skierowana do niespecjalnie wymagających odbiorców rytmicznej elektroniki. Wszelkie udziwnienia odnotowane w strukturach tych kompozycji (jak saksofon w "Piss Sniffer" czy cały przerywnik jakim jest "Segue 1") stanowią o osobliwości materialu, ale nie decydują o jego oryginalności oraz sile. Tak jak w początkowych słowach najbardziej wyróżniającego się "Sinusinfectionfuneral" - "ashes to ashes, dust to dust" - obawiam się, że ten materiał pójdzie jednak w zapomnienie.
Smell The Stench
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





