www.ikultura.net

Archiwum

Wednesday, Mar 10th

Last update08:58:21 PM GMT

You are here:

Geist "Apocalyptica"

Email Drukuj PDF

Pierwsze co zwraca na siebie uwagę w przypadku tego materiału jest znakomity artwork przygotowany przez Markusa Belloniego. Zapomniany konglomerat produkcyjny w dalszym ciągu posiada swój potencjał i zdolności do kreacji. Puste hale i magazyny mają w sobie zapewne wiele syntetycznych przekazów. Czy o tym dokładnie traktuje "Apocaliptica" francuskiego artysty ukrywającego się pod nazwą Geist? Co się dalej okazuje jest to podróż przez okręg miejscowości Alsace, który jest częścią kopalnianą. Przemysłowe monumentalne budowle, niekiedy przerażające swoim chłodem i potęgą w ciekawy sposób stymulują do kopania w muzycznych strukturach Geist. Płytę otwiera kompozycja "Life", która przypomina mi wczesny Laibach - gong, bombastyczny nieco klimat, werble, tromby i zdecydowane okrzyki. Totalitarny system dźwięków nie trwa jednak długo. Czynnik mroku, a także nostalgii utrzymuje się na najlepszej wg mnie kompozycji na tej płycie - mianowicie "Rigor Mortis". Z początku mamy więcej przestrzeni i typowo ambientowej atmosfery, nieśmiało wprowadzanych nieco drapiących tłuczeń. Powoli kreowany elektroniczny i industrialny klimat nieco przypomina mi Ah Cama-Sotz i który po wytoczeniu się wszystkich ścieżek nosi znamiona mrocznego transu z improwizowaną,, świszczącą na górze elektroniką. 


Kolejne utwory to następna dawka muzyki i maszynizacji rodzaju ludzkiego. Bardzo ważną rolę pełni tutaj forma rytmiczna czy to kreowana na podstawie delikatnych elektronicznych impulsów jak w "Crack" czy bardziej chropowatej fabrycznej faktury jak w chociażby "Armageddon". Obszary prezentujące ambientowe plamy zawsze przecinane są zarówno elektronicznymi uderzeniami, a to metalicznym szczęknięciem, a to zardzewiałym, brudnym tonem. Z jednej strony artysta ukazuje organiczność, ludzie, tętniące elementy we wspomnianej wydobywczej infrastrukturze, a z drugiej nie odstępuje od typowych przemysłowych, zapętlonych kompozycji, czasem nieco nietrwałych, uszkodzonych, wydobywających z siebie dźwięki nagle, przypadkowo, emitując nieprzewidywalne muzyczne zdarzenia. Nie jest to w końcu jedyny zaawansowany wykwit synergii człowiek-maszyna i na pewno odbiorcy czy to Haus Arfana czy Bipol pozytywnie odbiorą transmitowane dźwięki. Koncentując się na takich kompozycjach jak "Fog" warto zwrócić uwagę na nazwijmy to umownie - energetyczne parametry dźwięku. Jasność występuje w znikomej formie, sączący się strumieniami mrok tylko czasowo rozświetlany jest brzmieniem gongów czy dzwonków (a może zwykłych metalowych elementów kołyszących się na wietrze?), w dodatku nasycenie - ciągłe zmienne, dźwięk gęstnieje, naciera na nas, by za moment się rozrzadzić, rozpłynąć w mrocznej esencji. Automatycznie zwracam uwagę na kontrastowość zawartych tu składowych, które myślę nie tylko mi przywodzą do głowy skojarzenia z Lustmord. Odrobina panicznego charakteru, połączona z mrocznym, przeciągniętem głosem-wyziewem, a także kobiecie krzyki strachu nie budują już tak inspirującej fabrycznej atmosfery. Raczej unosimy się w oparach koszmaru, przemysłowego absurdu, który może i dobrze wkomponowuje się w strukturę płyty, nie mniej nieco rozmontowuje konkretnie wykonaną, zmechanizowaną, stalową robotę. "Geist" to ponownie nieco bardziej symfonicznej atmosfery, czyli powoli zbliżamy się do końca tego wydawnictwa. Zamykająca kompozycja o tytule "Death" po 5 minutach zwodzenia, bardzo nikłej dawki dźwięku zaczyna pulsować drapieżnym beatem aż go można w zębach poczuć :) Zgryźliwość przeistacza się w bardziej hałaśliwe, sprzegające się formy, nasycone solidnym, kwadratowym rytmem. Ponad 71 minut koherentnej muzyki, długich ale przemyślanych wypowiedzi sprawiają na prawdę dobre wrażenie i ponownie zwracają uwagę na francuskie industrialne akty. Pozytywne wrażenie robi wspomniana szata graficzna, dobrze zintegrowana z muzyczną treścią. 

Geist
Mass Control Records