www.ikultura.net

Archiwum

Wednesday, Mar 10th

Last update08:58:21 PM GMT

You are here:

Hellbone "Pollinctor"

Email Drukuj PDF

Odnośnie debiutu Hellbone mam mieszane uczucia. Pierwsze dźwięki tytułowej kompozycji powodowały, że z uznaniem potakiwałem głową wyzwalając w sobie dobrą dawkę energii, przenoszoną przez te utwory. "Pollinctor" jako utwór zrobił mi duży apetyt na całość, której oczekiwałem szybkiej, dynamicznje i mimo, że standardowo skonstruowanej, to klubowo działającej na trzewia, jeśli wiecie o czym mówie. Dalsza część płyty również charakteryzuje się bezwzględnym posłuszeństwu technoidalnych, przemysłowych sekwencji rytmicznych. W swoich inspiracjach artysta zawiera szereg metalowych formacji czy takie akty jak Tool czy Depeche Mode. Hellbone prezentuje bardzo przesterowaną, ale nie-hałaśliwą formę, z silnymi elementami rytmicznymi. Erupcje dźwięku są jednak rozłożone, rozczepienie ciągu atomów nie prowokuje dużego tempa kompozycji. Przesterowany projektor rytmiki prowokuje maszynerię zawartą w utworze do cybernetycznie dzikiej, ale jednak beznamiętnej ekspresji - emulowanie prac taśm transmisyjnych, tłoków, wycia zaworów wprowadza nieco transowy klimat, chociaż może byc go trudno wprowadzić z sukcesem na klubowe deski. Wyróżnia się również piąta kompozycja "Ovarium". Jest tutaj więcej eksperymentalnego dotyku. Wszechzmysłowa technologia przestaje być chaotyczna, jak w poprzednich utworach, a poprzez wprowadzenie warstw mniej ukręconych przesterem Szwajcar uzyskuje ciekawy efekt, który nieco kojarzy mi się ze Skinny Puppy. 


  Zagłębiając się w dalsze zakamarki elektronicznej fabryki Hellbone odnajdujemy więcej poszukiwań, eksperymentalnych zachowań chociażby w "Mocatac Rion" czy "Chronosmos", które nieco rozpadają się charakterze tej płyty i niezbyt wiele wnoszą do ogólnego oglądu tego wydawnictwa. Sporadyczne metaliczne uderzenia, rozmyte trzeszczące sample i nieco chaotyczna konstrukcja uśmierza dynamikę poprzednich kompozycji. Kompozycje takie jak "Cluarmeth DMT" to znakomity zastrzyk intensywności, utworu, który ma swój ciąg do przodu, a na przestrzeni 6 minut umiejętnie jest rozbudowywany. Utrzymany w umiarkowanym tempie kojarzy mi się nieco z wolniejszymi pracami Iszoloscope jak na pracy z Tarmvred "Do America". Wmożona praca sekwencji rytmicznej, bardzo ładnie rozplanowanej na stereofocznej panoramie, przenikliwie pracujące basy powodują, że obok otwierającej kompozycji, to najciekawsza kompozycja jak dotąd. Płyta oferuje również dwie krótkie wypowiedzi nie przekraczające 2 minut istnienia. Zarówno "Hiroudemesis" jak i "Borknot" opierają się na ciekawej pętli, a szczególnie ten pierwszy w opatrzeniu o brzmienie gitary zapowiadał się dość atrakcyjnie. Szkoda, że artysta nie zdecydował się go pociągnąć dalej i rozwinąć. Podoba mi się zabieg występujący w zasadzie w każdej kompozycji, że tekstury i sample nakładają się na rytmiczne zmienne i trwają dalej, nie dając się zamknąć w kwadratową postać utworów. taki zabieg czyni je dużo bardziej żywszymi i ciekawszymi. 



  Płyta według mnie byłaby dużo lepsza w ogólnym wrażeniu bez naładowania wszystkimi eksperymentalnymi formami czy utworami, które demontują fabryczną pracę. Hellbone wyprodukował dobrą produkcję opierającą się na elektronicznej i industrialnej matrycy. Trudno powiedzieć czy krążek "Pollinctor" odciśnie jakiś stały ślad. Dla mnie byłoby dużo bardziej ciekawie, gdyby krążek nie zawierał tych wszystkich 15 kompozycji, czasem po prostu robi się nudno, a nie każde udziwacznienie, a każdy muzyczny pomiar przynosi oczekiwane rezultaty. Jestem na "tak", ale do gdzieś 8-9 kompozycji. Zestaw tych dźwięków na pewno przypadnie do gustu fanom wspomnianego Skinny Puppy czy Haus Arafna oraz wszelkim entuzjastom fabrycznej elektroniki. 



Hellbone