
Z twórczością szwajcarskiego Icydawn nie miałem zbytnio styczności wcześniej. Pojawił się znikąd na kompilacji "Surreal Compilation", a niedawno dotarła do mnie przesyłka zawierająca niniejszy materiał. "Il Tagliacarte - L'Angelo - I Fantasmi" to 3-utworowy stuff mieszczący się na 3-calowej płycie. Zanim przejde do muzyki, warto słowo na temat oprawy graficznej. Płyta została wydana w czarnym, składanym kartoniku, w którym znajdziemy kilka stron związanych z tekstami (angielską i włoską wersją), przepasane gazą/bandażem oraz czarną, żałobną wstążką. Funeralny klimat nie dziwi, kiedy przy otworzeniu kartoniku pojawia się dedykacja dla Marco Cornelliego z Atrax Morgue, który opuścił tę rzeczywistość w maju ubiegłego roku. Podział ról na materiale jest dość prosty Icydawn zajął się wszelkimi dźwiekami, efektami, a do Aimaproject należała recytacja tekstów, które zostały napisane jeszcze w 2000 roku. Icydawn można nazwać mrocznym, dziwacznym ambient. Pojawiają sie tutaj instrumenty smyczkowe, osobliwie zrealizowane klawisze, filmowe sample (zostały zaczerpnięte z "Królestwa" Von Tiera oraz "Mordercy" Fritza Langa). Muzycznie oba projekty wykreowały atmosferę jakby z krzywego zwierciadła, gdzie formy abstraktu stanowią o nornalności, wybryki muzyczne są zamierzone, a całość osłonięta żałobną atmosferą. Co ciekawe - owe muzyczne momenty, które nazywam dziwnymi, nie powodują, że co chwila coś się zmienia, nas zaskakuje. Nietypową, może nieco rytualną atmosferę, przyjmuje się od razu i w takiej konwencji przedstawione są całe kompozycje. Icydawn stosuje dużo syntezatora, który w oparciu o szereg efektów, tworzy nieco kosmiczny, pozaziemski klimat. Mamy tutaj sporo elektronicznych szelestów oraz smaczków nieznanego pochodzenia. Czasem owa kooperacja Icydawn i Aimaproject przypomina mi inną, bardziej znaną współpracę - Deutsch Nepal i The Moon Lay Beneath A Cloud. Unikalny klimat wytwarza właśnie język włoski, którego dźwięczość zmiękcza utwory, czyniąc je bliższymi i osobistymi. Żeńskie wokale są zrealizowane jakby mówiły do nas zzaświatów, z użyciem rozponawalnego efektu chorusa czy flangera. Zamykający "Stati Ipocondriaci" ("Stany hipochondyczne") jest najlepszą wizytówką obu artystów w ich własnym eksperymentalnym polu. Materiał jest zdecydowanie za którki i w odpowiednim stanie umysłowym ciężko sobie odmówić wysłuchania go ponownie. Tym bardziej, że warto czekać cierpliwie na koniec. Po mniej więcej minucie ciszy Icydawn oraz Aimaproject powracają jeszcze na moment z wokalną, jak i przesterowną pętlą, która w narastający, hałaśliwy sposób zakańcza materiał.
Icydawn
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





