
Noise dla mnie był zawsze gatunkiem złożonymi i wymagającym zaangażowania intelektualnego i to nie tylko w ostatnich czasach. Oczywiście jak w każdym, choćby tak nawet antymuzycznym gatunku, są artyści bardziej i mniej kreatywni.
Artyści, którzy wprowadzają coś interesującego na scenę czy chociażby stymulującego lub prowokującego, wcześniej czy później w taki czy innym sposób znajdą swoich naśladowców. I znów artystów, którzy następują po "ojcach chrzestnych" można podzielić na dwa rodzaje. Są tacy artyści, którzy swoimi pracami wzbogacają gatunek i dążą do perfekcjonizmu w kreowaniu odpowiednich zestawów dźwięków (niektórzy z nich są naprawdę niesamowici i ich przekaz bywa lepszy od wspomnianych "ojców chrzestnych", oczywiście tracąc w takich momentach na oryginalności). Są także artyści o których, co prawda z innego świata Lacrimosa, śpiewała "copycat". Ci niewolniczy wręcz naśladowcy, kopiują tylko co ich poprzednicy, może i maja dobre, własne nastawienie, ale nie dodają niczego znaczącego do gatunku. No i po takiej analizie stawimy sobie pytanie do jakiej formy zaliczyć Immaculate:Grotesque. Ich płyta "Circles" zawiera 5 bardzo - oj bardzo głośnych numerów czystego noise. Styl hałasu przypomina mi krążek Namanax "Cascading Waves Of Electronic Turbulence", który to po prostu dewastował swoim przekazem całe otoczenie, a nastawienie możliwości głośności w swoim stereo powyżej 20% groziło zniszczeniem głośników. Tacy artyści jak Merzbow czy Masonna, którzy z założenia kreują całe składy hałasu i w swych kolekcjach posiadają ogromne ilości wydawnictw, z których przynajmniej kilkanaście można uznać za brylantowe w gatunku. Takie odniesienie do Immaculate:Grotesque, którego atak jest w iście japońskim stylu, powoduje, że z pewnością taki krążek jak ten uznamy za warty uwagi. I niezależnie od tego jak dobra jest produkcja i pomysł na budowę transmisji dźwięków opartej na chaosie, to na pewno nie jest to nic nowatorskiego czy oryginalnego. Nie można jednak odmówić "Circles" potężnej siły i intensywności swojego przekazu. Immaculate:Grotesque stworzyli płytę pełną furii, agresji i dźwiękowej przemocy. Ogromy przesteru, algorytmów, oscylatorów i pętli wespół z sobą przekazują nam ścianę, przez którą ciężko się przebić. Jak wspomniałem nie jest to żadna nietypowa produkcja, ale czy tego zawsze oczekujemy od stylu, który nie ma w sumie żadnych barier? "Circles" z w przedni sposób zaspokoił moje wymagania co do dekonstrukcji oraz agresji w przekazie. Mimo, że nie odkryłem z tą transmisją niczego nowego, to jest to płyta zasługująca na uznanie i respekt.
Truculent Recordings
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





