
Gdyby żył wciąż, dziś obchodziłby 110 urodziny. Nevil Shute Norway urodził się 17 stycznia 1899 roku w Londynie. Z Wielkiej Brytanii wyjechał w 1950 roku, uważając, że Wielka Brytania upada z powodu socjalizmu. Jego nazwisko znane się stało z pisania bestsellerów w latach 50. i 60., ale był zarazem człowiekiem odnoszącym sukcesy jako inżynier lotnictwa. Znaczny wpływ na jego twórczość wywarł udział w obu wojnach światowych. Powieści psychologiczne, np.: "Requiem dla dziewczyny" (1955, wydanie polskie 1958), "Stary pan: (1969, wydanie polskie 1978) czy właśnie nadgryziony przeze mnie "Ostatni brzeg" (1957, wydanie polskie 1968). Tytuł ten doczekał się ekranizacji, której niestety nie miałem okazji widzieć. Jest to dramat w reżyserii Stanleya Kramera z 1959, którego osadzona w 1964 akcja rozgrywa się w świecie zniszczonym przez wojnę atomową, w którym chmura radioaktywnego pyłu zbliża się do ostatniego kontynentu - Australii. Do Melbourne zawija cudem ocalona amerykańska atomowa łodź podwodna, której kapitan Dwight L. Towers (Gregory Peck) otrzymuje misję, mającą zweryfikować przynoszące nadzieję teorie naukowców. Jeszcze jedna powieść Nevil Shute (pełnego nazwiska używał tylko podczas pracy w lotnictwie) stała się sensacją. "Miasteczko jak Alice Springs" - jeszcze jeden pozostający w cieniu historii dramat, dramat grupki kobiet -j eńców japońskich drugiej wojny, pędzonych dziesiątki, setki mil w upale Malajów, marsz znaczony trupami... Po wojnie para bohaterów odnajduje się w Australii, gdzie, po licznych perypetiach, rozpoczyna pionierskie życie w interiorze. Zrealizowany według tej powieści serial telewizyjny skupiał przy srebrnym ekranie miliony widzów na całym świecie. Poniżej znajdziecie fragment książki "Ostatni brzeg", którą jak dobrze poszukacie w necie znajdziecie w formacie PDF. Bibliografia autora jest o wiele bogatsza, ale jego wczesne dzieła nie doczekały się polskiej translacji.
Nevil Shute Norway "Ostatni brzeg" (fragment)
- Moim pragnieniem - powiedział - a także i zaleceniem premiera jest, żeby "Skorpion" nie narażał się zanadto. Przede wszystkim chodzi nam o przeprowadzenie badań i w tym właśnie celu wysyłamy teraz Skorpiona". Zważywszy, że jego antena jest niewysoka i że sytuacja będzie wymagała pozostawania dość długo pod wodą, nie możemy liczyć na swobodne kontaktowanie się przez radio. Już choćby dlatego "Skorpion" powinien wrócić szczęśliwie, bo inaczej przepadną owoce jego wyprawy. Poza tym jest to przecież jedyny statek o tak dalekim zasięgu, pozwalający nam jeszcze nawiązywać taką czy inną łączność z Ameryką Południową i południem Afryki. Biorąc te względy pod uwagę, poczyniłem dość duże zmiany w planach rejsu, które omawialiśmy w czasie naszego poprzedniego spotkania. Penetracja Kanału Panamskiego odpada. San Diego i San Francisco także nieaktualne. A to ze względu na pola minowe. Kapitanie Towers, zechce pan krótko powiedzieć, co wam wiadomo o zaminowaniu tamtych obszarów. Dwight przedstawił zwięźle swoje materiały o polach minowych w wymienionych przez admirała okolicach i zaznaczył, jak dalece te materiały są niepełne.
- Seattle natomiast stoi dla nas otworem, tak samo jak Puget Sound - rzekł potem.
- I Pearl Harbour. Powiedziałbym również, że miny specjalnie nam nie zagrażają w Zatoce Alaska wobec przesuwania się lodu. Sam lód stanowi jednak problem na tych
stopniach szerokości geograficznej, a "Skorpion" lodołamaczem przecież nie jest. Ale uważam, że jakoś będziemy mogli przy zachowaniu ostrożności przepłynąć tamtędy, nie narażając zbytnio okrętu. Jeżeli nie da się odbyć całej tej drogi wzdłuż sześćdziesiątego stopnia, no... zrobimy wszystko, co w naszej mocy. Prawdopodobnie zdołamy wykonać większość naszego zadania. Przystąpiono do sprawy owych sygnałów radiowych nadawanych gdzieś w pobliżu Seattle. Sir Phillip Goodall z Organizacji Badań Naukowych przedłożył wykaz transmisji stamtąd od czasów wojny.
- Te sygnały są zupełnie niezrozumiałe - powiedział. - Słychać je dorywczo, częściej zimą niż latem. Częstotliwość cztery i dziewięćdziesiąt dwie setne megaherca. -
Radioelektrotechnik ze "Skorpiona" odnotował to na kartce. - Odebraliśmy sto sześćdziesiąt dziewięć transmisji. Z tego tylko trzy zawierały możliwe do rozpoznania zestawy sygnałów... w sumie siedem takich zestawów. W dwóch były wyraźne słowa po angielsku... po jednym słowie w każdym. Samych tych grup nie można w żaden sposób
rozszyfrować. Mam je tutaj, jeżeli ktoś chce zobaczyć. Słowa, o których mówiłem, to WODY i POŁĄCZ.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





