
Jeszcze w listopadzie miałem okazję zassać (z tego co wiem) pierwsze wydawnictwo Jasina pod nazwą Wrak. Materiał ukazał się dzięki 77Industry w formie mp3. Muszę przyznać, że już moje pierwsze starcie z Wrakiem pozostawiło po sobie pozytywne wrażenie. "Tysiąc Żmij" owija się nie tylko w śliski sposób wokół słuchacza, ale również rysuje i drapie nawierznię. Myślę, że słowa, że muzyka Wrak jest pełna skaz i jątrzacych się ran, mogą zostać odczytane w pozytywny sposób. Obie kompozycje na "Tysiąc Żmij" to dudniący hałas, rozmontowany na drobne elementy, zdeastowany i przemielony. Określenia noise/ambient są jak najbardziej w porządku, a zwłaszcza kompozycja "Popiół" ma w sobie wiele przestrzeni i wydaje się być bardzo tętniących, żywym organizmem. Pulsujące erupcje dźwięku wydają się oddychać - raz zacieśniać na uszach odbiorcy, to za chwilę znów dać nieco przestrzeni. Muzyczny obraz jest bardzo zdymiony, malo przejrzysty i duszny. Pewien transowy, obłąkany charakter kojarzy mi się ze starszym Brighter Death Now czy nawet Lille Roger. Wrak nie stosuje żadnych upiękrzeń, a raczej bezlistośnie mieli i zgniata dźwiękową transmiję pierwszego kawałka, a tym popiole z łatwością znajdziecie solidny diament o bardzo ostrych i nieregularnych krawędziach. Podobnie "WZ-101" jest wyzuty z geometrycznych form, a kompozycja oparta jest na świszczącej petli oraz trzeszczącej formie rytmicznej. Na całości rozrzucone są metaliczne szczątki, przewalające się na całości kompozycji. Dodane wokale i bardzo apokaliptyczna atmosfera nadaje (przynajmniej dla mnie) pewne skojarzenia z mnie rozrywającymi kompozycjami The Grey Wolves. Wrak można również usłyszeć na kompilacji "Temple of Biomechanoids", a sam materiał "Tysiąc Żmij" polecam zdecydowanie.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





