
Jestem bardzo dumny z faktu, że jedno z wydawnictw macedońskiego projektu Nanohex mogło ukazać się nakładem Industial Culture. Mając w pamięci mroczny ambient z "The Brain Expriment" byłem przekonany, że Bojan będzie dalej eksplorował zagłębie mroku i jego pochodnych. Bardzo jestem rad słysząc, że nowe dzieło ma w sobie więcej monochromaycznej chropowatości, aniżeli nieprzestępnego uosobienia. Bojan któregoś razu napisał mi o tym co zadecydowało o wyborze tytułu płyty. Nie jest to typowy drone, dźwięki jakie zostały tu zawarte terroryzują otoczenie - automatycznie podjął on nazwę "Terrordrone" na która składa się 6 kompozycji trwających w sumie około 40 minut. Powiem szczerze, że nie w pełni zgadzam się z tym określeniem. Nie mamy tutaj ściany hałasu, nasze zmysły nie są burzone w żaden sposób przez nawałnicę przesteru. Jednak nazwanie płyty typowym industrial/drone byłoby zbyt proste i pominęłoby specyfikę, ciekawy charakter, który z pewnością ta płyta posiada. Przy pierwszej kompozycji miałem początkowo wrażenie, że słyszę echa wczesnego Brighter Death Now. Dźwięk wynurzył się bez żadnego entuzjazmu, powoli, naszpikowany przez distortion zaczął kapać na mnie, pojawiły się też pierwsze świsty i sprzężenia emitowane przez gitarę czy choćby uderzenia w talerze. W odróżnieniu od BDN, Nanohex jest zbudowany na zasadzie powtarzających się pętli. Kompozycje są bardzo strukturalne mimo, że niektóre loopy są dość rozległe. Nie jest to bynajmniej żadna ujma kompozycji, a raczej prowadzi do pewnego transu, kreuje specyficzną chorą, przerażającą atmosferę, która jest charakterystyczna dla nagrań Karmanicka. Tempo płyty jest zdecydowanie wolne i nawet szybciej pracujący sampel w "Collapse" nie stanowi o ożywieniu krążka. Formy jakie przedstawia Nanohex są spójne i mimo, że posiadają swoją unikalność, to ich całościwoa struktura tworzy przemysłowy, nostalgiczny monument. Jest to także muzyka cierpienia, przepełniona bólem i jadem, nie mniej zaskakuje bardziej organiczny sampel w "Gas Mask Suffocation", przypominąjacy brzmieniem plemienne (bambusowe?) instrumenty. Płyta kończy się bardziej eksperymentalnym "Scarification", który został skomponowany jako pierwszy na ten album. Jest mu bliżej do niewykształconej w pełni formy muzycznej Nanohex. Pojawia się więcej zabawy efektami, mówionych sampli a także jękow kobiety. Dobrze, że kompozycja nie jest długa, bo to jedyny odstający całościowo utwór od dobrego poziomu płyty. Pomimo przeciętnego zakończenia zdecydowanie polecam ten materiał.
Nanohex
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





