You are here:

Napalmed "Up To The Ears In Tinnitus"

Email Drukuj PDF

Polski historyk sztuki, Jan Białostocki, zmarły 20 lat temu, mógłby odnieść jeden ze swoich bardziej znanych cytatów (odnośnie futuryzmu, o ile dobrze pamiętem), również do niniejszego materiału Napalmed: “Jest to sztuka zaskakująca, ostra, rezygnująca z piękna, świadomie niszcząca naturę i zastępująca ją ładem dzieła sztuki, ale przy zachowaniu jakby śladów zniszczenia, jakiemu rzeczywistość podlegała”. Płyta "Up To The Ears In Tinnitus" może na miano dzieła sztuki nie zasługuje, ale mówcie co chcecie - Napalmed jest dla mniej najlepszym noise'owym projektem w Europie i zdania nie zmienię. Każde moje spotkanie z produkcjami, w których Radek mieszał swoją energię, to dawka solidnych, ekstremalnych i odkrywczych emocji. Rzeczony album to rozszerzona wersja LP, o tym samym tytule wydanego w 1999 roku. Pierwsza i ostatnia kompozycja ukazały się tam w skróconych formach, a teraz mamy jeszcze bonusowy track w postaci kawałka "In D.U.S. trial Collage". Płyta wydana jest bardzo atrakcyjnie, w kolorowym bootlegu, srkęcona plastikową śrubą, oddaje prosty, siermiężny ładunek muzyczny. Kto zna działalność Napalmed wie, że hałasliwe improwizacje, sięganie po różne źródła dźwięku, odważne modulacje czy wreszcie szczerość i otwartość transmisyjna to znaki rozpoznawcze czeskiego projektu. Materiał ten cechuje aktywizm, rozpęd muzycznego działania. Po raz kolejny Radek stara się przezwyciężyć bierność ciszy i prezentuje nieustanną modulację swojej transmisji. Przekaz jest zwariowany, skacząc po wszelakich, głównie wysokich częstotliwościach, co chwila łamany nowymi frazami, odgłosami po kolejnych efektach. To dźwiękowe szaleństwo tylko wydaje się być jedynie bezmyślną kakofonią. Napalmed wytwarza coś w rodzaju języka pozarozumowego, uwalnia myśli storturowane tradycyjnym spojrzeniem na muzykę i prezentuje dobrą, starą szkołę noise. Wyzwolony z ograniczeń regułami i standardami dźwięk obejmuje cały umysł. Przekaz jest bardzo celny, tradycyjny sposób przekazywania dynamizmu i szybości wyemigrował z muzyki Napalmed - ten dziki noise oddaje czystą kinetyczność. Składnia muzyczna, totalnie improwizowana jest połamana, zruzgotana, zdewastowana i w ciągłym ruchu. Wydaje się, że zniszczony efektami przekaz jest wielokrotnie jeszcze maltretowany, zanim dociera do nas w końcowej, slyszalnej postaci. Najbardziej muzyczny wydaje się wspomniany bonusowy numer, gdzie w pewnych momentach efekty są nieco przytłumione i lepiej są słyszalne źródła z jakich korzystali muzycy emitując ten materiał. W różnorodności tej kompozycji znjadziemy wiele metalicznych uderzeń, dźwięków elementów perkusyjnych, oczywiście wściekłego, panicznego wokalu czy sprzętów domowego użytku. Nie należę do osób szczycących się hypoanestezją, a więc skoro ta muzyka nie wywołuje u mnie cierpienia, skrzywienia czy zgryzoty, to logicznie można nawet potwierdzić, że "Up To The Ears In Tinnitus" nie jest zbiorem dźwiękowych zdań bez znaczenia. Jest to kolekcja energicznych audialnych momentów, improwizowana i świadomie przekształcana w interesujący, solidny noise.

Napalmed

 
Joomla SEF URLs by Artio

Frequency Institute

Artur Ostrowski - Uneven Structure: acrylic paint, video presentation: http://youtu.be/aIxChmIlmZc
Piątek, 30 Lipiec 2010 21:31
twitter Follow freq_institute on Twitter

Statystyki

mod_vvisit_counterDzisiaj336
mod_vvisit_counterW miesiącu9900
mod_vvisit_counterW sumie291807

Online (20 minutes ago): 10
Symbol