You are here:

Novasak w Atenach

Email Drukuj PDF

Od kiedy poznałem Todda odpowiedzialnego za projekt Novasak, okazalo się, że widzimy podobnie zagadnienia hałasu, a jego niesamowicie mocne i przekonywujące transmisje oddziaływały na mnie mocno. Podczas planowania wakacji okazało się, że końcówkę kwietnia spędzi on w Grecji, gdzie oprócz zwiedzania i spotkania z rodziną zamierza odbyć dwa koncerty. Natychmiast poprosilem o napisanie kilku słów reminiscjencji zaraz po tym. W odpowiedzi, która nadeszła pod koniec maja lub z początkiem czerwca przyszło kilka zdjęć oraz całkiem dłuższy artykuł opisujący obie sztuki. Novasak to jedna osoba - Todd Novasad z Denver, który zajmuje się generowaniem noise od 1997 roku. Na swoim koncie ma już pokaźną ilość materiałów wypuszczonych w różnych formatach. Do jego nadchodzących nowych prac należą: kolaboracja oparta na field recordingu z Sterile Garden, 7-calowe split Ep'ki dla wytworni Anarchy Moon oraz Swamp Of Pus, Smell The Stench i Sewer Records, pełnowymiarowa płyta dla Swamp Of Pus o tytule "Surround Sound" czy udział na "Colorado Noise Compilation" dla Zvukovina. Zapraszam do przeczytania całości nadesłanego materiału. Autorem poniższych słów jest Todd Novasad.

24 kwiecień 2008, miejsce: Kinky Kong
Pierwszy koncert. Na bilecie było napisane, że grają Nokalypse, Family Battle Snake, Carlos Giffoni oraz ja. Bill z Family Battle Snake był kolesiem, który ustawiał cały koncert, głównie dla Carlosa, ale był na tyle miły, że zdecydował się ustawić wszystko również pode mnie. Kinky Kong jest ulokowany w rodzaju uliczki, ale łatwo go wypatrzyć ze względu na dobrze widoczny neon w kolorze zielonym, dość dziwnie wykonanym, powiedziałbym nawet, że egzotycznie. Pierwszą osobą, którą poznałem był Yanni (tak mi się wydaje, że Yanni). Był to organizator koncertu w Kinky Kong i był odpowiedzialny za większość spraw związanych z logistyką oraz organizowaniem miejsca. Kiedy rozstawiłem swój sprzęt, usiadłem i oczekiwałem na początek koncertu prowadząc kilka rozmów. W klubie jest całkiem niezły sprzęt nagłaśniający, chociaż według mojego uznania jego umiejscowienie dawało rezultat nieco dziwnego dźwięku. Nie mniej, nie narzekam - dalej wszystko brzmiało dobrze. Miejsca nie było dużo, raczej jest to wąski klub (co mnie nie zdziwiło). Scena jest umiejscowiona na dłuższej ścianie, tak więc odbiorcy są umiejscowieni po bokach sceny, z tylko kilkoma możliwymi miejscami do stania na przeciw sceny. Tak czy inaczej, przejdźmy do koncertu.
Nokalypse zagrało pierwsze. jego set był bardzo minimalistyczny z niewielką ilością słyszalnych dźwięków transmitowanych jednocześnie. To powodowało, że z uwagą słuchało się tego co nastąpi. Krąg wysokich częstotliwości był niemal obecny cały czas, chociaż brzmiał dość odlegle. Basowe blasty oraz dźwięki perkusji czy eksplozje trwały tylko okresowo w poszczegolnych kawałkach. To był bardziej orkiestralny, symfoniczny, niż elektryczny, hałaśliwy dźwięk. Był bardzo dynamiczny, również jesli chodzi o częstotliwości. Nokalypse jest prawdziwym elektroakustycznym projektem, jeśli ktoś chciałby go koniecznie zaszufladkować. Novasak, czyli ja, grał jako następny. Sam za bardzo nie mogę recenzować swojego występu, ale mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy z powodu z czym mogłem wystąpić. Inaczej niż na amerykańskich koncertach, ludzi są bardziej "grzeczni" podczas występu i są cicho podczas muzyki, a gotują głośny aplaus kiedy później. Wygląda to nieco jak akademicka prezentacja niż typowy noise'owy show. Family Battle Snake był po mnie. Jego set również był minimalny jeśli chodzi o ilość dźwięków, wciąż hałaśliwy, ale nie miażdżący jak do tej pory przyzwyczajał słuchaczy. Było wiele buczeń, dudnień oraz dźwiękowych tekstur, niż szalejących noise'owych blastów. Byłem bardziej podłączony do słuchania tekstur i częstotliwości i to nie tylko za sprawą dużej głośności. Family Battle Snake pokazał swoje inne oblicze tego wieczoru, pokazując swój talent do generowania hałaśliwych tonów w ogole, a nie po prostu typowego harsh noise. Carlos grał jako ostatni. Jego występ również nie był tak hałasliwy jak tego oczekiwałem wcześniej. Brzmiało to raczej jak odgrywanie starej syntezatorowej muzyki, niż hałasu. Bardzo dobra progresja oraz po prostu zmiany. Struktury były poukladane w ten sposób, że sugerowało to prezentację różnych utworów, ale nie było żadnej pauzy podczas jego koncertu. Nie zawiódł mnie tego wieczoru - zawsze jestem pod wrażeniem dźwięków jakie generuje.
Cały wieczór był bardzo łagodny, co nie jest złą rzeczą - każdy z nas stworzył osobną atmosferę i wykorzystal wibracje koncertu. Z taka ilością słuchaczy, ktorzy przyszli na show, trudno było robić zdjęcia. Na koniec wieczoru okazało się, że jest w lokalu spora liczba osób, które wiedzą po co przychodzą na taki koncert. Reasumując był to świetny show, jeden z moich ulubionych.

25 kwiecień 2008 @ CAPP Record Store
Po całym dniu szwędania się, spotkania z rodziną, zdecydowanie jedzenia za dużo oraz zwiedzania, skończyłem w piwnicy pod CAPP Record Store na Exharia Square, który jest prowadzony przez kolesia imieniem Stefan, który prowadzi to samo miejsce od lat 70. Miejsce jest udekorowane dziwnymi książkami oraz pięknymi artwork'ami, o których Stefan mówi, że można "na nich grać, jak na instrumentach". Po jednej stronie znajduje się zwykła kanapa, po drugiej dziwnie skonstrułowana ławka, ściana książek w sąsiednim pomieszczeniu oraz bar z tyłu. System nagłośnieniowy... hm, powiedzmy, że system był typowo domowej roboty, ale pracował nieźle nawiązując do limitowanych funduszy. Na tym show, ktore było zabookowane przez mojego przyjaciela Manosa, mieliśmy przyjemność zobaczyć Unit AF, Ego Death oraz mnie. Pierwszy wystąpił Unit AUF. Wcześniej, kiedy dotarliśmy do sklepu, powiedziano mi, że Unit AUF przedstawi wcześniej nagrany kawałek harsh noise i wykona również rodzaj performance, kpiącego z religii lub czegoś podobnego z powodu, że to był wielkanocny weekend. Byłem nieco zawiedzony. Noise był dobry i głośny, ale żadnej akcji, nic na co można byłoby patrzeć. Ok, artysta założył maskę narciarską, ale oprócz tego po prostu stał tam, wpatrując się w komputer. Może to był jego pierwszy wystep przez ludźmi, nie wiem, ale wiem, że czegoś brakowało mi w jego "performance". Ego Death był następny. Manos tworzył team z jakimś przyjacielem (przepraszam, ale nie pamiętam jego imienia), który obsługiwał metalofon (bardzo mały podobny do ksylofonu instrument), kiedy Manos używał połączonych efektów i pedałów oraz popsutych kabli. Był to bardzo interesujący miks harsh noise z... muzyką. Rytmy wybijane przez jego kolegę z jednej strony, ściskanehałasem z drugiej. Żałuję tylko, że nie było głośniej, ale pewnie mikrofony nie pozwoliły na większy poziom. Mimo to - dobry set. Następnie wystąpiłem ponownie ja i ponownie nie mogę nic sam o sobie napisać, oprócz faktu, że bardzo byłem zadowolony, że mogłem tam zagrać. Nagle na zakończenie mojego setu, Manos połączył swój sprzęt z moim i graliśmy wspólny kawałek przez parę minut, wybuchając głośnością tak hałaśliwie, jak to tylko możliwe, "walcząc" ze sobą dźwiękiem nafaszerowanym przemocą, tak jak tylko mogliśmy. To było dobre.



Resztę tygodnia spędziłem spacerując nocą po ulicach i po prostu szwędając się. Definitywnie muszę tam wrócić, może również nieco poza Grecję, grając jakąś bałkańską trasę. Ale przedtem będę w Chinach...
Todd Novasad

Novasak

 
Joomla SEF URLs by Artio

Frequency Institute

Artur Ostrowski - Uneven Structure: acrylic paint, video presentation: http://youtu.be/aIxChmIlmZc
Piątek, 30 Lipiec 2010 21:31
twitter Follow freq_institute on Twitter

Statystyki

mod_vvisit_counterDzisiaj342
mod_vvisit_counterW miesiącu9906
mod_vvisit_counterW sumie291813

Online (20 minutes ago): 16
Symbol