
Nie znałem wcześniej twórczości Niemca, ale słyszę, że Schrey jest jak chirurg, który wdziera się dźwiękowym skalpelem do naszego wnętrza. Nie jest mu łatwo nas otworzyć, dźwięk jest pozornie ostry. Faktycznie tworzy otwarte rany, ale uderzenia i ciecia nie są płynne i precyzyjne. Mam wrażenie juz od pierwszego momentu, że trzewia moje będą poharatane dużym, zimnym przedmiotem. Muzyka jaką odnalazłem na "The Army Of 7" jest klaustrofobiczna, kompletnie jakby moje myśli zostały zamknięte w drżącym słoju, pełnym opiłków żelaza. Niestety nie znam konceptu od strony ideologicznej, chociaż wydaje mi się, że jest on związany z odchodzeniem i umieraniem. Jest to kompletnie nieistotne, gdyż "The Missing Number", jako druga kompozycja odkrywa, że będzie to materiał zróżnicowany, łączący w sobie nie tylko hałaśliwą, nieco nieuporządkowana transmisję, ale również ambientowe i drone'owe buczenia, jak i frazy syntezatora. Niejednokrotnie, jak w "Superstition?!?!", kiedy obie formy (hałaśliwa i delikatna) wymieniają się, odnoszę wrażenie, że Schrey opowiada nam równolegle dwie muzyczne historie, że kopie drugie dno, inny tunel, przez co muzyka może wydawać się właśnie wyjątkowa. Niemcy na taką sztukę, twór mawiają "amfibiotyczna", czyli, że jej dramaturgia sprawdziłaby się dobrze zarówno w przestrzennych salach koncertowych, a estetyka mogłaby funkcjonować w obiegu filmowym, czy nawet gier komputerowych. "The Army Of 7" to mnogość złamanych form, których konstrukcji nie sposób poukładać, a także izolacyjne wibracje klawisza, który buduje patologiczne lęki. Wzrost natężenia dźwięku (szczególnie w bardziej rozmytych, przesterowanych kompozycjach (jak "The Army Of 7 - Finale: Fighting") zapowiada jego przesilenie i w efekcie tworzy szereg roztrzaskanych muzycznych zdarzeń o nieregularnych kształtach i objętnościach. Brakuje mi tutaj bardziej dynamicznej pracy modulacji, użycia efektów z rozmachem i nadania trzaskom bardziej metafizycznego wyrazu (vide "Rather 7", ozdobiony dodatkowo specyficznymi elektronicznymi smaczkami). Transmisja trzyma się jednak określonego nurtu i z drobnymi wyjątkami nie wychodzi poza obrane częstotliwości czy głośności. R.J. Schrey wyprodukował osobliwy materiał, trudno mi go bezpośrednio polecać, gdyż jego unikatowość może dla innych brzmieć po prostu nudnie i niedojrzale. Dla mnie jest to kolejny dobry materiał, w stylistyce mrocznego ambient/noise, który wyszedł spod skrzydeł Bone Structure.
Bone Structure
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





