You are here:

Satori "Contemptus Mundi"

Email Drukuj PDF

Bardzo byłem rad kiedy miałem okazję zobaczyć Satori na żywo podczas ich występu przed Sutcliffe Judent i Merzbow. Zaawansowany i rozwinięty dark ambient wprowadził mnie w wyjątkowy pawilon dźwiękowy, swoistą muzyczną pustelnię, w której - dzięki odpowiednie kontemplacji dźwięku odkrywałem coraz to więcej i więcej muzycznych tajemnic. Tym bardziej ucieszyłem się, kiedy ze skrzynki wyszarpałem dwie płyty sygnowane nazwą Satori. Pierwszą w z nich rozdrabniam od pewnego czasu i w dalszym ciągu, podczas pisania tej recenzji mam mieszane uczucia. "Contemptus Mundi" to inaczej "Pogarda dla świata (doczesnego)", jest to popularna myśl wśród mnichów i zakonników w okresie średniowiecza. Korzystając z tej nazwy Justin Mitchell (odpowiedzialny za Cold Spring Records) i Neil Chaney nagrali płytę z uczestnictwem Petera H. Gilmore - kapłaka kościoła Szatana. No i w tu właśnie zaczyna się móje obiekcje. Ponieważ krążek trwa ponad 40 minut, uchwyćmy się przede wszystkim głównej treści muzycznej. Satori, jak wspomniałem, kreuje mroczną, pozbawioną przebłysku jakiegokolwiek światła atmosferę. Co więcej, wydaje się, że ta czarna transmisja jest na tyle lepka, że przywiera dość płasko do uszu i wlewa się pod czaszkę. Najlepiej dają o tym znać ostatnie 10 minut pierwszego utworu "Contempus Mundi". Odgległe, ale nieprzerwanie bijące bębny, przewijające się długie szeleszczące warstwy, chroboczące efekty, trzaskające dodatki i szereh niezidentyfikowanych dźwięków kreaują aurę pełną niesamowitości i świadomości obcowania z nierzeczywistymi siłami. Będąc świadkiem tego mrocznego, muzycznego rytuału obserwujemy zarówno bardzo enigmatyczne dźwiękowe sceny, jak silnie wpływające na pobudzoną już wcześniej wyobraźnię (pierwszy utwór trwa lekko ponad 20 minut). Bardzo istotnym w całym przekazie jest czynnik determinacji dźwięku. Mam na myśli fakt, że jest on sukcesywnie rozbudowywany, wprowadzany i w tym wypadku długia mowa Gilmore'a jest jakby wprowadzającą inkantacją do chorobliwego, opętanego wydarzenia. Podczas pierwszego zetknięcia się z recytowaniem rzeczonego fragmentu "Pervasive Pantywaistism" dochodziły mnie myśli "czy ten facet nie może się zamknąć?", tym bardziej, że muzyczne tło Satori wydawało się być coraz bardziej interesujące z każdą minutą. Płyta oferuje jeszcze kolejną mroczną, powiedzialbym nawet abstrakcyjną pozycję w postaci "Contempus Mundi (Nameless Wrath Mix)". Oczywiście jest to remiks pierwszej kompozycji, jednak wykonany w daleko idący mroczny, spowolniony sposób, że trudno go porownać z pierwowzorem. Obaj muzycy w znakomity sposób ukazują tutaj swoje kreatywne zdolności - sporo szumów i odległych spogłosowanych zdarzeń. Kosztem ilości beat'u inkorportowano więcej dziwacznych i osobliwych form. Elementy komunikacji niemal hipnotycznej stosowane przez Satori działają niemal jak magiczne formuły, co zmusza do pogłębienia stanu koncentracji i stymulacji wyobraźni. "Contemptus Mundi" można odbierać na dwa sposoby, albo treści Gilmore'a i jego sposób mówienia odepchną słuchaczy (tak jak mnie początkowo), albo na skutak przełamania się, tudzież polubienia tej koncepcji, płyta ta stanie się wyjątkową pozycją w zbiorach. Jedno jest pewne - nie można przejść obok niej obojętnie.

Cold Spring Records

 
Joomla SEF URLs by Artio

Frequency Institute

Artur Ostrowski - Uneven Structure: acrylic paint, video presentation: http://youtu.be/aIxChmIlmZc
Piątek, 30 Lipiec 2010 21:31
twitter Follow freq_institute on Twitter

Statystyki

mod_vvisit_counterDzisiaj326
mod_vvisit_counterW miesiącu9890
mod_vvisit_counterW sumie291797

Online (20 minutes ago): 14
Symbol