
Linie pomiędzy dźwiękami szufladkowanymi w ambient, inudstrial czy noise czasem wydają się aż nie tak odległe i niemożliwe do połączenia. Jest to moja pierwsza styczność z kanadyjskim projektem Sistrenatus, chociaż jego wcześniejsze materiały pozytywnie zostały odebrane przez krytykę. "Sensitive Disturbance" jest zbiorem ściernego dźwięku, wygładzonych klawiszowych brzmień, jak i głuchych odgłosów opuszczonych fabryk. Sistrenatus opracowuje bardzo inwazyjne otoczenie, a aktywność w sferze wgryzania się w głowę i absorbowania umysłu muzycznymi zdarzeniami to spore zalety tego materiału. Tej muzyki nie słucha się łatwo (tytuł płyty jest z resztą bardzo sugestywny i trafny), ale ten oferowany zestaw dźwięku bardzo obficie wypełnia głowę obrazami oraz przynosi ze sobą kalejdoskop szarych, zachmurzonych emocji, pełnych pyłu, opiłków żelaza i rdzy pokrywającej nasze uszy... Chociażby końcówka "Frequency Contamination" to przeistoczenie się z mozolnej, fabrycznej części w dziką nawałnicę hałasu. Soczysty, całkiem solidnie rozkręcony noise zwieńczony zostaje znów intrgującą pętlą i stukotami w tle. Słuchając wszelakich zmian, skoków, różnic w muzycznych napięciach odnoszę wrażenie pełnej swobodności, metalicznej lekkości, z jaką Sistrenatus emituje swoje treści. Nie stosują żadnych ograniczeń gatunkowych.
Pomimo, że płyty nie możemy nazwać krążkiem doskonałym, to mam wrażenie, że wszelakie zrywy, jak i wyciszenia, mrok jak i przejżystość pojawiają się i giną wtedy kiedy tego potrzeba. Siedem kompozycji, a w zasadzie sześć (pierwsza nie trwa nawet minutuy) jest w świetny sposób zaaranżowanych i wyprodukowanych. Trudno nie docenić jakości sampli. Weźmy chociażby "Rusted Earth" - idealnie spogłosowane, metaliczne, prawdziwie brzmiące stokoty i uderzenia, iście drapieżne, konkretnie zniszczone sample, przejmujące dudnienie oraz całościowy ciężar przytłaczający swoją ponurą, zdewastowaną wizją. Notabene jest to chyba najlepsza, najbardziej żywa kompozycja, w której druga część obfituje nie tylko w minorowe klimaty, ale zdominowana zostaje przez metaliczny rytm, utrzymującym poziom grozy wciąż żywym, o świadomości ciągłego, realnego zagrożenia. Inną wyróżniającą się kompozycją jest "Echoes From The Past", gdzie masywny, żałobnie brzmiący rytm, rozdzierany jest przez przesterowane, kąśliwe sample i inne dźwięki nieokreślonego pochodzenia. Szelesty niczym zgrzyt piachu na falistej blasze, przeplatane z grzmotami niczym dźwięk startującej w pibliżu rakiety i dudnieniem wyburzanych budynków to niektóre z dźwiękowych interpretacji jakie niesie za sobą ten utwór. Płyta zakończona jest bardziej eksperymentalnym dotykiem - nieco narkotyczne, porkęcone sample, akustyczne wtręty, całośc skomponowana jak ścieżka do psychodelicznego snu, sennej mary, w której wszsystko jest rozmyte i toczy się w spowolnionym tempie. Wydaje się być zaskakującym, ale bardzo dobrym zamknięciem, wyciszeniem przemysłowej, żrącej płyty. Będąc pod wrażeniem pełni tego materiału na pewno z ciekawością sięgnę po wczesniejsze produkcje, oby tak samo intensywne jak bieżąca.
Cold Spring Records
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





