You are here:

Somaliland: kraj inny niż wszystkie

Email Drukuj PDF

Niedawno natrafiłam na bardzo ciekawy reportaż dotyczący Somalilandu, kraju o którym mało kto słyszał, a z pewnością jeszcze mniej potrafi o nim cokolwiek powiedzieć. Właśnie ze względu na tę unikatowość myślę, że warto przedstawić choć po krótce obraz tego zapomnianego miejsca, gdzieś w rogu Afryki. Ciężko jest mówić o początkach cywilizacji na tym terenie czy sprecyzować bliżej charakter przeobrażeń tam się dokonujących. Napotkałam jedynie enigmatyczną informację, która mówi: „ Miasta istniały tu w czasach, kiedy nasz kraj pokryty był gęstym borem, była to wówczas arena wydarzeń z czasów królowej Saby, to po okolicznych morzach pływał ponoć Sindbad Żeglarz.” Dużo więcej wiadomości dostarczyła nam historia nowożytna, a ściśle ta współczesna, niejednokrotnie jednak są to ciemne plamy w historii tego kraju. Nie bez znaczenia jest fakt, iż jak wiele innych terytoriów Czarnego Kontynentu również Somaliland należał w dobie kolonializmu do Wielkiej Brytanii. Taki stan rzeczy utrzymał się aż do 1960, kiedy to Somaliland ogłosił niepodległość.

Ten stan wolności i niezależności trwał niestety tylko kilka dni, a to za sprawą chorych ambicji władzy i ekpansywnych walk włoskiej Somalii. Klany (z których składało się społęczeństwo obu krajów) zażarcie walczyło ze sobą o prestiz i wpływy w stolicy Somalii, Mogadiszu. W rezultacie Somaliland został siłą wcielony do wspólnej Republiki Somalii, tym samym jednak istniejące spory mało tego, że się nie załagodziły to poprzez powiększające się antagonizmy północ była ciągle dyskryminowana. Czarnym finałem całego konfliktu był rok 1989, kiedy to uzbrojona Somalia bojąc się odłączenia Somalilandu rozpoczeła jego niszczenie. Historię tej wojny, a raczej masakry (zginęło wówczas 50 tysięcy mieszakańców północnej stolicy państwa Hegresji, którą zrównano z ziemią) ukazuje nam amerykański film „Black Hawk Down” („Helikopter w ogniu”). 18 maja 1991 Somaliland ogłosił ponownie swoją niepodleglość i od tej pory stopniowo podosi się z gruzów. Mimo iż taki model budowy państwowości jest dla Afryki prawdziwym ewenemetem, zupełnie nie uznawanm przez rząd jakiegokolwiek innego państwa, Somaliland dzięki niezwykłej determinacji jego mieszkańców, zarówno tych stale przebywających w jego granicach, jak i uchodźcom przesyłającym pieniądze odbudowuje się z gruzów przeszłości. Dobitnie obrazuje to hasło, które Somalijczycy uznali za swoją dewizę „Sprawiedliwość, pokój, wolność, demokracja i sukces dla wszystkich.” Niedawno odbyły sie tam demokratyczne wybory, ponadto Somaliland posiada własny parlament, rząd, wojsko, herb, odrębną flagę, a wszystko to potęguje różnicę między południem, ciągle pogrążonym w chaosie.

A jak teraz wygląda Somaliland? W tym ciągle zniszczonym od bomb kraju, zobaczyć możną autentyczną radość i entuzjazm ludzi, którzy budują swoją państwowość od podstaw. Młodzi Somalijczycy przyjeżdzają tu na przykład z Londynu, gdzie często są dyskryminowani przez pracodawców, a tu w Somalilandzie nawet z podstawowymi umiejętnościami mogą okazać się pożądanymi pracownikami z cennym doświadczeniem. Chyba jak nigdzie indziej można porozmawiać na rynku stolicy z nowo wybranym posłem do parlamentu. Dodatkowo może zaskoczyć fakt, iż jest to kraj w zasadzie bez podatków, jeszcze nie skorumpowanym rządem, a więc nic dziwnego, że działa tu już pięć niezależnych kompanii telefonicznych, a internet jest szybszy i bardziej dostępny niż w sąsiedniej Etopii. Autochtoni są bardzo przyjaźnie nastawieni na turystów gdyż dziwi ich, że oprócz członków organizacji charytatywnych ktoś chce ich odwiedzać. Do zwyczajnych obrazków dnia codziennego należy spożywanie wspólnych posiłków w miejscach publicznych bez używania sztućców zachęcając przy tym gestem ręki innych gości do przyłączenia się. Na ulicach miast można zobaczyć stosy banknotów, które przenoszone są z miejsca na miejsce za pomocą taczek – nawet za zwykłe produkty trzeba tu zapłacić grubym plikiem pieniędzy, a to ze względu na bardzo niską wartość tamtejszej waluty. Niezależnie jednak jak źle nie żyło by się tubylcom nie obyli by się oni bez czatu ( bynajmniej nie chodzi tu o rodzaj internetowej pogawwędki). Jest to używka dostępna jest prawie wszędzie, jest dość mocno pobudzająca i lekko halucynogenna, co za pewne odpowiada po części za energiczny charakter Somalijczyków. Te świeże liście są żute nałogowo i bez przerwy.

Kraj ten niestety dostarcza tyle samo pozytywnych co i przykrych wrażeń, a to ze względu na wspomniane już konflikty zbrojne. Dlatego krajobraz Somalilandu jest pełen spalonych czołgów, wraków samochodów, zniszczonych budynków, zrujnowanych statków w największym porcie Barberze, kalekich ludzi i statystyk śmierci dzieci ze względu na wciąż obecne miny.

Zaznajmiając się z probletyką tego państwa i historią jego mieszkańców myślę, że rzeczą z której powinni być oni dumni i w czym inne państwa, nie tylko afrykańskie mogą naśladować jest ich niezwykły determinizm w walce o wolność o swój kraj i jego kształt w czasie niezależnych rządów. Mimo wielu trudności i sprzeciwów, zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych dążą wspólnie do jednego celu jakim jest życie w pokoju.

 


Share |
 
Joomla SEF URLs by Artio

Frequency Institute

Artur Ostrowski - Uneven Structure: acrylic paint, video presentation: http://youtu.be/aIxChmIlmZc
Piątek, 30 Lipiec 2010 21:31
twitter Follow freq_institute on Twitter

Statystyki

mod_vvisit_counterDzisiaj335
mod_vvisit_counterW miesiącu9899
mod_vvisit_counterW sumie291806

Online (20 minutes ago): 16
Symbol