
Pomimo, że staram się sondować brytyjskie pole muzczne w ogóle, nawiązujac rownież do wszelakich eksperymentów, to pochodzący z samego Londynu tBH umknął mojej uwadze. Dopiero dzięki internetowemu wydawnictwu sygnowanemu przez angielską NoEcho mam okazję do zapoznania się z 5 utworową ep'ka o tytule "Book Of Salms". Płyta myślę nie ma sprecyzowanego targetu odbiorców. Nie jest to ani żadna wyjątkowa, ani popularna forma. Używanie terminów eksperymentalny ambient jest nadwyraz zbyt ogólne i rozłożyste, aczkowiek przybliża muzyczny stan jaki zastaniemy w muzyce tBH. Wspomniany stan jest tworem żywym, chociaż jego powolna transmisja wydaje się temu zaprzeczać. Łatwo jednak wychwycić przejawiające się w większości materiału delikatne modulacje, efekty na pętlach i pasje w wydobywaiu nietypowych dźwięków. "Untitled-1" (będący drugą kompozycją) to jakby efekt prób rozdzierania ciszy i w sposób stonowany i kontrolowany ukazać wolę istnienia dźwięku. Emisje składają się głównie z jednej głównej ścieżki do której dodawane są wszelkie smaczki i pojawiające się w tle audialne momenty. tBH serwuje nam dość szeroki zestaw muzycznych barw, z łatwością balansując pomiędzy nastrojami zadumy, kosmicznymi bzyczeniami, nostalgią oraz pełnią ciepłych barw. Muzyka jest czasem swędząca, jej emisja naprzykrza się naszemu zmysłowi słuchu (jak początek w "Alumni 2" czy "Prescopate"), a konsekwentne jej emitowanie powoduje w końcu akceptację zgryźliwych transmisji. Dźwięk sączy się powoli, jakby w ścianie ciszy powstały jątrzące się pęknięcia. Podczas słuchania "Preu" możemy użyć nawet terminu noise/ambient chociaż nie jestem pewien czy ta muzyka na pewno dotrze do fanów Daniela Menche. Mamy tutaj bardzo przestrzenny sound, jakoby ze źródła dźwięków służyły tu radioteleskopy, widma gwiazd i oddech galaktyk. Emisja pełna niepokoju, jak i izolacji. Samotność w transmisji to jest akurat moment pociągający mnie dogłębnie. Pośród szelestów, zgrzytliwego wycia przeplatanego charakterystycznym kosmicznym dźwiękiem jest też miejsce na personalną zadumę oraz medytacje. Muzyczna przestrzeń potrafi być rozbita buczeniem gitary czy chociażby trybalnego, idniańskiego przyśpiewu. Przekaz jest bardzo inteligentny i zdaje sie być matematycznie precyzyjny i ułożony. Chociaż wszelakie ekperymentowanie dźwiękiem, kojarzy mi się z systemem muzycznych błedów skupionych w jednej strukturze to tym przekazem wydaje się rządzić solidna logika. Pomimo, że wiele razy zostalem zaskoczony przez pojawiające się sample, to ich obecność jest jakby oczywista i nie przypadkowa. Zastanawiam się też nad problemem jaki mam z tBH. Nie chcę być osobą ktora na siłę szuka dziury w całym, ale pomimo, że zawsze doceniam zawartość artystyczną "Book Of Salms" to nigdy do tego materialu nie siadłem z czystego pragnienia oblania się ich muzyczną substancją. Jest wiele czynników przemawiających in plus tego materiału. Jednym z jeszcze nie wspomnianych jest kompletny brak ryzyka w podjęciu przygody tBH i indywidualnej oceny tego materiału. A jeśli NoEcho taki właśnie obierze kurs muzyczny, to z pewnością ich działalność warto wziąć na celownik.
NoEcho
tBH
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





