www.ikultura.net

Archiwum

Wednesday, Mar 10th

Last update08:58:21 PM GMT

You are here:

Udany debiut Ripples Recordings

Email Drukuj PDF

Rozmyty pomiędzy eterycznymi dźwiękami formacji Mira (tak, tak po długim czasie znów odkurzyłem właśnie krążek "Mira"), świetną kompilacją z udziałem Krzysztofa Orluka, poświęconą roczniky lądowania misji Apollo 11 na Księżycu, otrzymałem inną rekomendację od znajomego Szweda, Petera Stenberga, który wziął udział w debiutanckim wydawnictwie włoskiej wytwórni Ripples Recordings, “In The Rhetoric Of Rupture And Re-appropriation”. Kompilacja otwierająca ten ciekawie zapowiadający się label to Ripples Recordings. Posłuchałem i wiedziałem, że będę z lubieżnością wracał aby szperać pomiędzy dźwiękami, podnosił będę wszystkie warstwy, zaglądał za ściany pogłosów i rozsuwał buczące zasłony. Dziewięć kompozycji, a każda kompletnie inna mimo, że utrzymana w jednym, szeroko rozumiany pojęciu ambient i experimental. Pozwoliłem sobie również zadać parę pytań osobie odpowiedzialnej za Ripples Recordings, w końcu debiut z kompilacją w której wzięło udział kilku uznanych artystów powinien zostać szerzej skomentowany. Na początek zapytałem Ennio Mazzona o sama ideę rozpoczęcia działalności poprzez kompilację.

„Pomysł na uruchomienie Ripples Recordings rozwinął się całkiem nieoczekiwanie kilka miesięcy temu. Skontaktowałem się z kilkoma artystami, pytając o wyprodukowanie czegoś, co nie miało ściśle sprecyzowanego konceptu. Po prostu chciałem zebrać „ich własne dźwięki”. Rozpocząłem tę działalność tylko z jedną intencją – produkować nagrania dla swojej własnej przyjemności oraz oczywiście satysfakcji artystów zaangażowanych w ąnie. Nie chcę w żaden sposób definiować rodzaju dźwięku dla tej wytwórni. Najprawdopodobniej każde wydawnictwo będzie spod działu „experimental” w takim czy innym znaczeniu, ale w danym momencie nie planuję niczego”. Kiedyś już zadawałem pytanie - co pokazują dźwięki. Pozycja "In The Rhetoric Of Rupture And Re-appropriation" składa się z szereu osobliwych kombinacji, głównie organicznych dźwięków, okraszonych delikatnymi, buczącycmi brzmieniami, na których pracuje cała siatka, mrowisko dodatkowych żywych, niekontrolowanych dźwięków. Oczywiście w sposób harmoniczny poruszają się z wolnym krajobrazem, ale stanowią o autonomii i indywidualności każdego z osobnych kawałków.

Za każdym razem kiedy odpalam tę płytę, czekam, na osobliwe pociągnięcie nosem Petera Stenberga, delikatne dudnienie spowodowane wibracjami basu, inne naturalne (zapewne nieplanowane) odgłosy towarzyszące nagrywaniu live. „Ritmo” to smutna kompozycja, pełna melancholii, nostalgii, a zarówno autor pozostawia wiele przestrzeni pomiędzy frazami utworu, jakby celowo pozwalając nam na wprowadzenie większej ilości światła. Utwory jak wytłumaczył mi Ennio nie były wcześniej publikowane. „Jedynie koncertowa wersja kompozycji „Ritmo” Petera Stenberga ukaże się w wersji internetowej jeszcze w tym roku”. Zastanawia mnie jak zatem udało się przygotować, zorganizować tak udaną kompilację na sam początek. Okazało sie, że nie było z tym żadnych problemów. „Po prostu skontaktowałem się z osioma artystami I dostałem osiem kompozycji. Tak więc zdecydowałem się dołączyć również moją kompozycję „Charming, hazy subside” i kompilacja była gotowa. To było bardzo proste rozpoczęcie dla Ripples Recordings”. Bardzo wyróżnia się plamista konstrukcja Jamesa McDougalla. Lekko mglisty ambient niczym z Liquid Mind ociera się o zestawy dźwięków, które wprowadzają nowe życie w muzyczne znaki utworu „Ascending Mount Restitution”. Te swoiste symbole mogą być wielorako interpretowane, a żadna z wizji nie będzie lepsza lub gorsza od innej. To jest właśnie wyjątkowa piękność eksperymentalnej pracy, gdzie jakby dźwięki starej płyty, stukotu obracanego koła, zamykania drzwi, może i radiowych fal, albo kompletnie innego zestawu źródeł, sprawia, że moc oddziaływania kompozycji na wyobraźnię słuchacza, praktycznie nigdy nie blednie.

Bardzo hipnotyczny utwór nagrał również japoński kompozytor Hiroki Sasajima. Od momentu kiedy spotkałem się z jego wyjątkowym i udanym spojrzeniem na ambient, natrafianie na ślady jego twórczości stają się ekscytującym przeżyciem. Siedem minut i czterdzieści sekund to może za krótko aby nazwać „Fluid Pack” muzyczną przygodą, ale jego płynny ambient (w tle ogłosy kapiącej wody, szumu morza) kreśli bardzo interesujące kształty za pomocą wyrazistych, szeleszczących i drapiących dźwięków, które wrastają w delikatnie wibrującą strukturę i funkcjonują w swoim indywidualnym świecie niezważając na małoabsorbujące, leniwe otoczenie/podkład. Kompozycja „Drop Test” autorstwa Terje Paulsena jest chyba najbardziej wyrazista na płycie. Usieciowienie przestrzeni muzycznej wypełniają gustownie dobrane pogłosy, lekkie odbicia wąskich koryarzy czy podobnych miejsc, a dźwięki które dobiegają do naszych uszu to zgodnie z tytułem odgłosy upadków, uderzania małych przedmiotów o podłoże, kapanie wody do zlewu pełnego wody, a także szeereg innych kombinacji związanych z przestawianiem bardziej metalowych, mechanicznych przedmiotów, szuranie, obijanie się jednych cześci o drugie, otwieranie zamykanie klapek, wieka, pokrywek. Pomimo, że można w ciągu ponad 11 minut popaść w zdezorientowanie, to na pewno nie będą to uczucia niesmaku czy nudy. W kompozycji non stop coś się dzieje, nie ma nawrotów, powtórzeń, pętli. Niestrukturalne poukładanie kolejnych muzycznych zdarzeń uniemożliwia zapamiętanie ciągłości tej kompozycji. Za każdym razem brzmi ona inaczej, na nowo odkrywczo, zwracamy uwagę na inne dźwięki, jest inna. Heraklit by pewnie powiedział "Nie mozna dwa rzy wejsc do tej samej rzeki", mając na myśli niezmiennie płynący nurt muzyki Paulsena, chociaż pantha rei wydaje się być jeszcze bardziej na miejscu. Bardzo pomysłowy utwór w uparciu o brzmienia ścierających, uderzających, zawadzających czy wreszcie upadających niezidentyfikowanych elementów (uwielbian ten fragment jakby zrzucania pinezek na podłogę. Rewelacja).  

Zastanawiało mnie czy Ennio ma również swoich ulubieńców na tej kompilacji. „Bardzo szczególnie uwielbiam artystów, którzy znaleźli się na tej kompilacji i znam ich prace bardzo dobrze. Mimo to nawet nie próbowałem przewidzieć finalnego rezultatu ani nawet ogólnej atmosfery całego wydawnictwa. Jedną z rzeczy, którą uwielbiam w tym wydawnictwie jest kontrast pomiędzy naturalnym i generowanym dźwiękiem, który można usłyszeć w większości kompozycji. (...)Każda z kompozycji ma osobliwy klimat, dane szczegóły, które powodują, to jakim jest ostateczny kształ „In The Rherotic And Re-approbation”. Tak więc w takim układzie, niemożliwym jest dokonać jednego wyboru”.

Jednym z artytsów z “In The Rhetoric Of Rupture And Re-appropriation” jest Ennio Mazzon. Jak łatwo się domyśleć, jest to autorska twórczość osoby odpowiedzialnej za Ripples Recordings. Twórczość tej osoby wydaje się idealnie wpasowywać w kanon stworzony na płycie dotykając zagadnień muzyki konkretnej, eksperymentalnej no i ambient. Lekko połamany w konstrukcji, o bardzo rozłożystej panoramie i ciut niepokojący „Charming, Hazy Subside” sprawia, że myśle, że warto będzie zwracac uwagę na solowe prace Włocha – a te już wkrótce ukażą się nakładem Ripples Recordings. „Mniej więcej w ciągu miesiąc będzie dostępne kolejne wydawnictwo. RPL001 jako 3’’ CDR zatytułowany „In An Undertone At A Loose End”. Jest to moja ostatnia praca, a kompozycje zostały wyprodukowane w maju 2009. Pominając krótki czas trwania, jest to bez wątpienia moja najbardziej kompletna praca. Po raz pierwszy starałem się rozbudować bardziej „rytmiczną” część utworów, bez wykorzystania żadnych beat’ów czy instrumentów perkusyjnych. Chciałbym kontynuować produkowanie limitów w przedziale 25-50 kopii i jak dla RPL000, tak dla innych wydawnictw, sam zajmę się artworkiem. Inne kompilacje? Możliwe”.

Pozostaje spokojnie czekać na kolejne limitowane wydanictwa. Kompilacja “In The Rhetoric Of Rupture And Re-appropriation” jest limitowana do 50 sztuk. Mimo, że pośpiechu nie ma, to warto wesprzeć takie działalności i artystów, aby wyjątkowych muzycznych eksperymentów, doświadczać jak najczęściej.

Ripples Recordings