www.ikultura.net

Archiwum

Friday, Mar 12th

Last update08:58:21 PM GMT

You are here:

V/A "Subconscious Primitiv Musick"

Email Drukuj PDF

Cienista strona psychiki, stłumione (ja), wyobcowane (ja), czyjaś gorsza osobowość, inny w nas, wstrętny podwładny w nas. Tak definiował termin cienia psychologicznego Jung. To właśnie w cieniu indywidualnym rozbrzmiewają nieakceptowane społecznie pragnienia, popędy a także pewne przeżycia czy urazy psychiczne nie dopuszczone do świadomości ale mające znaczny wpływ na życie i zachowanie człowieka. Odwołaniem się właśnie do podświadomości swoją przygodę wydawniczą rozpoczęłą wytwórnia Neue Kultur. Jej celem jest przeniesienie słuchaczy w przestrzeń, która jest prawdziwą esencją życia, z dala od iluzji zwanej "rzeczywistością". Przebiając się przez zagubienie, spowitą mgłą apatii umysły, dostarczając pożywki dla powyginanych umysłów dźwięki tej kompilacji brzmią z jednej strony ciężko, przytłaczająco, a z drugiej jej przestrzenne utwory "przewietrzają" mózg, zostawiając wiele miejsca na kreatywne funkcjonowanie. Przykładowo Derlist z utwowem "End Of Story" rozpoczyna się intensywną pętlą oddziałowującą na mózg, aby za chwile przerodzić się w eksperymentalnie dobraną lekką elektronikę. Repetycyjny ciąg elektroniki oraz pulsującego beatu ma nieco hipnotyczne zabarwienie, chociaż nie ma nośności sennej. Dudniąca muzyczna metafora składająca się z szumu wykańcza ową kompozycję. Pomimo spójności w charakterze, kompozycje tętnią jako indywidualne byty. Z samego początku bardzo niepokojący stan budzi Luna Dopa, który jak się okazało jest projektem gabriela, odpowiedzialnego za Neue Kultur. "Adore H Reims" brzmi nieco rytualnie - w tle przeplatają się przywołujące coś lub kogoś głosy, powracające echa szelestów i niezidentyfikowanych zdarzeń, kreują dzwiaczną, nieco irracjonalną atmosferę, a to dopiero początek tej kompilacji. 


"Dla mnie była to ogromna przyjemność współpracować z tymi wszystkimi artystami zaangażowanymi w ten projekt. Jest dziwny rodzaj energii stojący za tą kompilacją, coś ukrytego, co pracuje nad osiągnięciem ponurego klimatu jaki masz w każdej kompozycji - od początku, do końca, bez przew czy zmian. Jest to liniowa podróż do ukrytego miejsca. To ciekawe z mojego punktu widzenia, gdzie różne energie łączą się wspólnie aby uwolnić swoją wolę, używając sztuki do kreowania nowej psycho-przestrzeni, wspólnej przestrzeni. Z tego powodu jestem bardzo szcześliwy kiedy ktoś lubi tę kompilację, ponieważ on czy ona byli w środku tej przestrzeni, otoczeni naszymi energiami"
. Takim mentalnym wirusem jest chociażby kompozycja "Find Me" białoruskiego Spit It Out. W korytarzach identycznego dźwięku, gdzie jedyną zmienną jest w zasadzie szeleszczący, zmieniający swoje natężenie wiatr, gdzie narkotyczne, niczym z koszmaru dźwięki dochodzą nas na przemian z wołającymi z oddali głosami, nie jest trudno zabładzić, popaść w obłęd, w którym wszystko jest spowolnione, czas nie płynie tak szybko, a nasze ruchy są zblokowane, ślamazarne. Bardzo tajemnicza kompozycja unosi nas do kompletnie odmiennego stanu świadomości. Wgryzające się w głowę sample "Hole Vortex Jires And Fire In Chains" wykonanego przez 1997EV zarówno kreują atmosferę zagrożenia, alarmu i paniki, a rytmiczne, monotonne bębny symulują osobliwy przemysłowy obrządek. Bardzo dominującym utworem jest kompozycja India Von Halkein o tytule "Dead City". Wymowny tytuł opatrzony apokaliptyczną atmosferą drone/ambient prezentuje się bardzo minorowo i żałobnie, na co wpływa między innymi dziwaczne brzmienie klawisza, serie niespodziewanie pojawiających się i ginących sampli oraz zapętlona, tym razem wyraźna i zdecydowana inwokacja. Ciekawie brzmi również Neuronic.org, który generuje wysublimowane struktury rytmiczne. Minusem kompozycji jest jej czas, który tym razem działa na jej niekorzyść. Poprzez dziewięć minut oprócz mutacji głownego rytmu i zmiany jego wysokości niewiele się dzieje. Przez całość przewijają się plamy dźwięku, które przychodząc i odchodząc na prawdę nie wnoszą nic nowego. Pomysł dobry na utwór, niestety ciut wieje dłużyzną i nudą. Sytuację ponownie ratuje Kia Karma. "Flame Ov Inspiration" to ponownie nawiązanie do sonicznego obrządku. Bardziej elektroniczne, eksperymentalne dźwięki-symbole tym razem nie budują stanu strachu czy grozy, a raczej są muzycznym rytuałem stanowiącym ujście dla niepewności czy niepokoju. Tytułowy ogień i opisująca go muzyka ma dla mnie tu znaczenie bardziej oczyszczające i nadające lekkości. 

Na przedostatnią kompozycję zapewne zwrócą uwagę wszyscy polscy odbiorcy. Daniel z francuskiego projektu La Comtesse Morte mówi tak: "Mój kawałek został nagrany w środku letniej nocy w Brukseli, tekst wziąłem z polskiej poetki Wisławy Szymborskiej, którą czytałem w tamtym momencie i tak bez specjalnej refleksji narodził się ten kawałek. Myślę, że to był rodzaj podświadomej kreacji muzyki. Nie będąc naiwnym, muzyka powinna odpowiadać na uczucia i kiedy ponownie jej słuchasz, możesz odczuwać te rzeczy ponownie... Żadnego konceptu, tylko czyste emocje. Dla mnie, prymitywność w muzyce to dla mnie stara szkoła tworzenia muzyki (żadnych komputerów w użyciu, bardziej analogowy, brudny dźwięk) i być może estetyka pętli, hipnotyczności... Współpraca z Gabrielem zaczęła się gdy graliśmy na tej samej imprezie w Brukseli (grałem w zespole Dolina) i później utrzymywaliśmy kontakt wysyłając swoją muzykę. Myślę, że mamy te same wpłyty jak Coil czy wczesna industrialna muzyka". Utwór jest prosty w swojej budowie, aczkolwiek roztaczająca się pajęczyna spogłosowanego, tworzącego rytmiczną pętlę, dźwięku oblepia umysł i równie prosta warstwa klawisza świetniw buduje nocny, wyciszony klimat. Przeskakujące dźwięki są niczym małe brzmiące istoty, skaczące na paluszkach, aby nie wytrącić unoszącej się w półsnie osoby. Na wszystkim żeński głos szpecze, ze specyficznym akcentem wspomniany wiersz Szybmorskiej:

Godzina z nocy na dzień.
Godzina z boku na bok.
Godzina dla trzydziestoletnich.

Godzina uprzątnięta pod kogutów pianie.
Godzina, kiedy ziemia zapiera nas.
Godzina, kiedy wieje od wygasłych gwiazd.
Godzina a-czy-po-nas-nic-nie-pozostanie. 

Godzina pusta.
Głucha, czcza.
Dno wszystkich innych godzin.

Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem.
Jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej nad ranem
- pogratulujmy mrówkom. I niech przyjdzie piąta,
o ile mamy dalej żyć.


Brawa za tak zdecydowane podejście i za samo wykonanie. Kompilację zamyka TZII, którego prace zazwyczaj robią na mnie duże wrażenie, aczkolwiek utwór "All My Apologies" przez pierwszą część brzmi na poły symfonicznie, bez specjlanie ciekawych podkładów, a więc... bezpłciowo. Dopiero druga część kawałka wprowadza industrialne i ambientowe obrazy, do których przyzwyczaiły nas prace belgijskiego artysty. Neue Kultur w bardzo ciekawy sposób rozpoczęło swoją działalność. Chociaż nie jest to pierwszy pomysł na zaznaczenie istnienia kompilacją, to podobnie jak w przypadku opisywanego niedawno Ripples Recordings, jest to projekt, który zakończył się sukcesem. Gabriel informował mnie już o następnych wydawnictwach, którymi będą splity Lupa Dopa/TZII oraz 1997EV/Lupa Dopa. Zapowiadają się kolejne systemu dźwięków penetrujące ulotne stany emocjonalne, wyłamujące się ze znaczeń deskryptywnych. 

Neue Kultur