
Tytuł posta brzmi jak temat wypracowania maturalnego, ale włoski projekt chyba nie ma jak liczyć na wpływ swoją muzyką na polskich pedagogów. Bynajmniej, nie jest to muzyka ohydna czy zgryźliwa, a każda osoba zajmująca się w taki czy inny sposób nauką powinna doceniać eksperymentowanie w zasadzie na każdym polu, a tym bardziej sztuki. Zaaprobować dźwięki The Space Vampires z pewnością mogą również osoby nie zwiazane z żadnym kierunkiem pedagogicznym. Rzymianie powołali do życia ów projekt 21 sierpnia 2002 (swoją drogą dobra pamięć!). Od tamtego czasu wszystkie muzyczne wylewy miały niekonwencjonalny charakter, a słowo experimental nie było nawet nalepką, a raczej wypaloną pieczęcią. Parę dni temu Laura i Stefano napisali mi o nowej kompozycji online, więc spieszcznie przemieściłem się na ich profil Myspace, aby zbadać nowe zjawisko dźwiękowe. Rozlazłe elektroniczne plamy, wibrujące i lekko modulowane, do tego dziwne jakby radiowe bipanie. Pomyślałem - jakaś pokrętna forma komunikacji oraz wycie pełne żałości i smutku. Nie mogłem się zatem oprzeć zapytaniu o co chodzi w "Il canto delle megattere". "Nasza nowa praca nazywa się "Il canto delle megattere", co oznacza "Wielorybia pieśn" - po raz pierwszy wykorzystaliśmy włoski tytuł, swoją drogą. Rzeczona pieśń, to odniesienie się do dźwięków jakie emitują wieloryby, aby komunikować się ze sobą. Pracujemy obecnie na Kord MS2000 i odnaleźliśmy w nim mozliwość emitowania dźwięków brzmiących jak podwodny krzyk, tak więc automatycznie odświeżyliśmy już nasz stary pomysł nawiązujący właśnie do morza. W tej kompozycji nie pojawia się żadna edycja cyfrowa, wszystkie dźwięki pochodzą z analogowych instrumentów". Z taką więdzą odbiór utworu jest o wiele jaśniejszy, aczkolwiek dalej pozostawia nas w mętnej, dziwacznej, nieco narkotycznej atmosferze. Oprócz wspomnianego utworu, profil Myspace posiada jeszcze jeden nowy (tak mi się wydaje po ilości przesłuchań). Ponownie włoski tytuł i ponownie nietypowa, ale urokliwa atmosfera. Ponieważ współpraca z The Space Vampires podczas wydawania "Tired" w Industrial Culture, to była jedna z najsympatyczniejszych kooperacji, od razu zapytałem się co z nowym materiałem i gdzie bieżące kompozycje będzie można usłyszeć poza Myspace. "Na razie mamy tylko dwie nowe kompozycje, zanim pomyślimy o wydawnictwie, posłuchamy i poczekamy jak te nowe utwory będą po prostu iść. Na ten materiał przeznaczymy do pięciu utworów, a więc wkrótce będzie można spodziewać się nowych". No to wypada tylko czekać, nie tylko na muzyczną część, ale zapewne i wizualną, gdyż Włosi przywiązują do tego dużą wagę. Co można życzyć zatem duetowi na ten rok? Oprócz standardowych sukcesów i owocnej twórczości... "Gyoza! Japońskie gotowane na parze pierogi - spróbuj ich! Są na prawdę świetne!". A więc mam zajadać się nie tylko dźwiękami? No, skoro namawiają...
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





