You are here:

Wyszło słońce, idealny moment na węszenie

Email Drukuj PDF

Ostatni tydzień to dosłownie koszmar, spędzanie prawie 3,5 godziny dziennie na drodze do i z pracy, wypłukało większość lepszej kreatywności, a fakt zmeczenia monotonnią podróży wpłyną najlepiej na myszkowanie po Myspace i wynajdywanie odgłosów przynoszących uśmiech. Jedną z takich cichych sprzymierzeńców szperania jest niemiecka wytwórnia Dead Master's Beat. Jak wiadomo przy szperaniu wydaje się dość dziwne dźwięki, szura czymś i trzeszczy. Wytwórnia popełniła już siedem wydawnictw, w których między innymi znajdziecie artystów jak Cathain, Neue Deutsche Stubenmusi czy Knœd, którego trzy komozycje znajduja się na profilu wytwórni. Utwory pochodzą z materiału "Mère Ravine Entelecheion" i są zróżnicowaną formą ekserymentalnego podejścia nie tylko do trzaskó czy postindustrialnych hałasów, ale również do drone'owego buczenia czy muzyki elektronicznej. Komozycja "Entelecheion Aleph Daleth" zaskoczy pewnie nie jednego słuchacza w momencie, kiedy na noise'owa, przycinaną transmisję wkrada się najpierw pianino (tak jakby ktoś mozolnie, bardzo przesterowanie przeszukiwał fale krótkie), a z czasem zgryźliwą transmisję zastąpi lekka, rozlana elektroniczna muzyka. Zmiana obrazu nie trwa długo, gdyż za moment Knœd wykonuje całkiem udaną próbę połączenia ostrego dźwięku z delikatnymi plamami. Dla osób poszukujących jeszcze bardziej delikatnych, a wręcz akustycznych dźwięków Dead Master's Beat ma proozycje w postaci materiału Sturmkind "W.I.I.L.". Folkowe, gitarowe granie z delikatnym, oczywiście akustynym beatem brzmi bardzo jaśnie i przejrzyście. Mam nadzieję, że ta jedna kompozycja na profilu, to zapowiedź przenikliwego materiału. Mimo, że miałem nadzieję, że nie usłyszę tu wokali, to styl wykreowania głosów brzmi coś na wzór modlitwy, intonacji czy innego zaklinania i nie interferuje z negatywny sposób z przewodzącym dźwiękiem.

Kolejną aktywnością, która splondrowała moje zmysły jest projekt Slow Listener, który jako kategoryzację gatunkową przedstawił black metal i classical. Być może zabarwienie ideologiczne artysty jest dość czarne (nazwa bloga o tytule God's Blood), to sam dźwięk to trzeszczący, hałaśliwy ambient. Znajdziemy tutaj wiele jasnych plam, nieco chaotycznych momentów, przerwanych transmisji czy bardziej głębokie, zimne formy jak w "Undiagnosed Sleep Disorder". Bardzo delikatny, ale raczej przynoszący koszmary sen, zwiewny, mogący z łatwością zerwać specyficzną pajęczyna jaka zaczyna oblepiać trzewia przy pierwszych dźwiękach. Slow Listener dysponuje dwoma (z tego co zdążyłem zanotować) materiałami: "Bruise Journal" i "Enthusiastic Pursuit Of The Pointless", które zdobywają pozytywne recenzje w magazynach takich jak The Wire czy Animal Psi. W ogóle myślałem, że odryłem działalność z dalekiego zakątku świata, bo wymieniony zostały Falklandy, ale miasto Brighton zniwelowało mój geograficzny entuzjazm. Zastanawiam się jednak jakiej narodowości jest artysta, gdyż wizualizację do jednego z jego występów wykonywał nasz rodak mieszkający w Brighton, Bartosz Dylewski. Poniżej znajdziecie fragment rzeczonego koncertu, a ja czekam na więcej takich transmisji!

 

Zastanawialiście się kiedyś co wyszłoby z fascynacji zarówno Godflesh jak i Cannibal Corpse, Slayer i Bjork czy Ministry i Pink Floyd? Tak naturalna koncepcja wyszła spod palców muzyków składających się na formację Ugly Distance. Od pierwszych dźwięków "What Went Wrong", można zastanawiać się co poszło nie tak - komozycja sprawia wrażenie zawieszonej, zapętlonej i... być może nigdy się nie kończącej. Nie potrzebny jest żaden reset, ale ponad 3-minutowa cierpliwość. Dziwnie przesterowane gitary, automatyczny rytm i powtórzenia, jedne za drugimi. Konsekwencja tego kawałka jednak ma dobry koniec, uważam, że to całkiem niezły numer. Dalej jest już nieco gorzej, pojawiają się wokale, które delikatnie mówiąc psują cały futurystyczny klimat Ugly Distance. Postindustrialne dźwięki w tle, budowana atmosfera strachu, nieco beznamietny rytm dość łatwo są ruinowane przez słabo zrealizowany głos. Amerykańskie przyszłościowe myślenie muzyczne, tym razem nie jest niczym nadzwyczajnym, ale obok komozycji z głosem mamy też numer "Dirty", w którym przemawia do nas tylko elektronika. Mimo, że prędzej widzę ten utwór w jakiejś grze komputerowej związanej z Yakuzą, niż klubowych salach, to słychać, że Tymothy wie jak budowac dobre struktury i właśnie nieopuszczającej go kreatywności mu będę życzył. Tylko proszę, już bez wokalu...

Na koniec zeszłonocnych i porannych wyszukiwań, w oozycji do tytułu posta mam komozycję "Without Eyes And Sun". Pomimo, że pewnie oddałbym zmysł wzroku chętniej niż zmysł słuchu, to trudno sobie wyobrazić permanene przebywanie w ciemności. Nie mam pojęcia czy właśnie te myśli chciał przekazać włoski komozytor Frank Given. Niestety jego profil przedstawia informacje wyłącznie w języku włoskim, ale łatwo odnaleźć informacje, że kompozytor urodził się 13 kwietnia 1983 roku, a jako jedną z pierwszych insiracji wymienia Chopina (a tuż obok Cure, Bauhaus czy Joy Division). Muzyka jednak nie ma zaciecia ani zimnej fali, a tym bardziej gotyku, ale posiada małe koneksje z klasycznymi dźwiękami. Wspomniana komozycja to emisja gitary akustycznej, ale również elektronicznych plam, co umieszcza twórczość Franka Givena w głębokim koszu ekserymentu muzycznego. Szkoda, że profil zawiera jedynie jeden utwór, byłoby łatwiej wyrobić sobie zdanie na temat jego muzycznego portretu. "Without Eyes And Sun" pomimo moich przypuszczeń co do założeń, nie jest mroczną komozycją, raczej wypływa z niej smutek, nostalgia, a także osobliwe piękno.

 
Joomla SEF URLs by Artio

Frequency Institute

Artur Ostrowski - Uneven Structure: acrylic paint, video presentation: http://youtu.be/aIxChmIlmZc
Piątek, 30 Lipiec 2010 21:31
twitter Follow freq_institute on Twitter

Statystyki

mod_vvisit_counterDzisiaj335
mod_vvisit_counterW miesiącu9899
mod_vvisit_counterW sumie291806

Online (20 minutes ago): 16
Symbol