
Xavier Dubois za sprawą FF HHH Records po raz drugi gości w moich czterech ścianach. Podobnie jak w przypadku kooperacji z Noir "Ostrium" przekazuje treści unikalne i myślę, że za kazdym razem odmienne dla każdej z osób, odpowiednio do jej stanu i danego czasu. Muzyka, która termin ambient zaledwie muska, kierujac się w strone pełnego eksperymentu wymaga jakby wewnętrznej inteligencji, która sortuje dźwięki i pochłania te, które w danym momencie najbardziej pasują do nastroju słuchacza. Próbowałem rozgryźć tę płytę podczas różnych nastawień - zarówno tych wyciszonych, jak i podczas codziennych czynności. Każda sesja, pomimo powtarzalnych motywów, jest odmienna, ale podczas oddychania tą muzyką zawsze uwalniana jest zablokowana w organiźmie energia, następuje jakaś integracja wyłaniających się emocjonalnych przeżyć i animuje do aktywnej działalności, czy to fizycznej czy umysłowej. Najprostszym w odbiorze i intepretacji jest otwierający utwór "Lawa". W 16 minutach zostalo tutaj zawarte stosunkowo niewiele dźwięku, ale zbiór muzycznych doświadczeń świetnie przygotowuje do kolejnej części płyty. Wyjące, nieco potępione dźwięki owijają ciasną pętlę wokół głowy, a szczękanie łancuchów zastąpione jest skrzypieniem gitary i nieco trybalnie brzmiącym, lekko chaotycznym rytmem w tle. Tak naprawdę utwór "Sili" jest dla mnie muzyką ekstatyczną i zaryzykowałbym określenie muzyczneog katarsis. Xavier Dubois pokusił się o wykreowanie atmosfery zarówno związanej z bólem, jak i samozadowoleniem. Z jednej strony jestesmy ranieni, okaleczani częstotliwościami wysokich tonów, a z drugiej uzyskujemy choć częściowo muzyczne spełnienie. "Ostium" izoluje nas na bodźce zewnętrzne, taka swoista deprywacja i rozszczepienie ego. Muzyka oferuje nam skrajną chwiejność nastroju, silne zaburzenia odczuwania upływu czasu, omamy, a także urojenia różnego stopnia. W ostatnim z trzech utworów "Clay" następuje nieco rozjaśnienie kolorów, efekty wizualne. Wydaje się, że muzyczne pole oddycha i faluje, ukazują się kolorowe wzory, fraktale. Muzyka w tym momencie wymaga od nas wzmożonej czujności oraz pomimo skorygowania ilości docierających do nas dźwiękow, jakby nas wybudza, a z drugiej strony czyni krok w kierunku ciszy. Muzyka pomimo swojego zmieszania, dziwności niesie w sobie wiele jasnych, pozytywnych kolorów i barw. Zaskoczony jestem, że tak mało słychać gitary Xaviera (muzyk Yermo, Ultraphallus), ale pełne wagony dźwięków oraz bogata trakcja efektów i modulacji zabierze was w zaskakująco ciekawą, odkrywczą i twórczą podróż. Zapewne nie raz.
FF HHH Records
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





