www.ikultura.net

Archiwum

Wednesday, Mar 10th

Last update08:58:21 PM GMT

You are here:

Zabandażowane twarze

Email Drukuj PDF

Ustawione w parkowej lub miejskiej przestrzeni monumentalne posągi Igora Mitoraja górują nad zwiedzającymi, są tajemnicze, nieprzystępne, obce i chłodne. Są tworami z innego, odległego, starożytnego świata, do którego nie pasują nasze dzisiejsze, nowożytne klucze. Ich odmienność jest jednak fascynująca i egzotyczna, pobudza wyobraźnie i zmusza do myślenia. Rozbite na kawałki piękno, piękno ze skorup sklejone, jest pięknem ocalonym z przeszłości dla teraźniejszości, dowodem wiedzy o przemijającej potędze człowieka i wiary w nieprzemijającą potęgę sztuki. Zaś dzieło sztuki jest piękne tylko wtedy, kiedy pozostaje fragmentem. Najbardziej poruszające rzeczy, które stworzył Michał Anioł, to te nigdy nie dokończone, twierdzi Mitoraj.


Zabandażowane, leżące głowy - „Hypnos” i „Testa Addormentata” oraz reliefy „Paesaggio Ikaria” i „Paesaggio Ithaka” a także popiersia („Cacciatori Bianchi”, „Nascita di Venere” i „Donne”) wydają się być z jednej strony wyrazem ślepego losu, pokazują jednak z drugiej strony, że przeszłość, w tym również i sztuki, może przetrwać jedynie w formie zmumifikowanej. To, co najbardziej uderza w dziełach Igora Mitoraja, jest jego fascynacja pięknem zniszczenia. Jest on estetą pięknej destrukcji, wysmakowanych okaleczeń, zabliźnionych ran, które zdobią jego rzeźby, bo podobno zdobią też człowieka. Blizny, rysujące się na torsach, twarzach, plecach, pośladkach i nogach, nie sprawiają bólu, są nobilitacją, rodzajem szlachectwa, zadanego i nadanego szablą przeznaczenia. Są też, mimo pojawiających się w nich kobiecych motywów, apoteozą walecznej i triumfującej męskości, której nie są w stanie zagrozić największe nawet okaleczenia.



Igor Mitoraj (ur. 26 marca 1944 roku w Oederan w Niemczech) – polski rzeźbiarz, od 1968 roku tworzący poza granicami kraju, głównie we Francji i Włoszech. Wyjechał z Polski od razu po studiach w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie studiował malarstwo u Tadeusza Kantora, do Paryża. Zaczynał tam jako malarz i grafik, miał wystawę[1] w galerii La Hune w Dzielnicy Łacińskiej, związanej z księgarnią o tej samej nazwie (1976). Rok później zajął się rzeźbą. Wkrótce potem otrzymał propozycję przygotowania wystawy dla galerii ArtCurial w Paryżu, prowadzonej przez bratanka ówczesnego Prezydenta Francji Mitteranda. By przygotować prace do tej wystawy, Mitoraj wyjechał na rok do centrum artystycznych odlewni pracujących w brązie oraz kamieniarzy pracujących w marmurze w Pietrasanta, we Włoszech. Tam powstały pierwsze brązy Mitoraja, oraz pierwsze monumentalne rzeźby z białego marmuru z pobliskiej Carrary.



Fragment wywiadu dla krakowskiej Gazety Wyborczej:

Kiedy zaczął Pan wzorować się na antyku?

Tak pani to widzi? Ja bym z tym nie przesadzał.

Żartuje Pan. Stamtąd pochodzi przecież i treść, i forma pańskich prac. Ci wszyscy Erosi, Ikary i ulubiona przez pana Meduza nie urodzili się w Grecji
?
No, jakieś wspólne punkty są, przyznaję się do tego. Ale pracuję z modelami żyjącymi. Ikar to mężczyzna, który był mistrzem pływania we Francji. Do wielu innych rzeźb służyła mi znajoma modelka. Nigdy nie byłem jednak "anatomistą". Nawet mnie nie pociąga, by kopiować naturę.

Ależ Grecy też tego nie robili. Oni sprowadzali ją do ideału. Jak Pan uprawiali kult ciała i piękna.

Może to antyk z ducha. Jednak w żadnej mojej rzeźbie nie ma odniesienia do modela antycznego.

Nie rozumiem. Przecież one mają nawet tamte rysy twarzy, pozy.

Moje prace to taka pułapka intelektualna. Chcę, by były kluczem, którym otwieram drzwi do samego siebie. Tu chodzi o moje życie, a nie o wchodzenie w sprawy kulturowe, które mnie nie interesują.



Igor Mitoraj jest klasykiem na miarę współczesności, gdyż jego na pierwszy rzut oka niezwykle tradycyjne rzeźby, charakteryzujące się perfekcją wykonania i iście staroświeckim mistrzostwem rękodzieła, wyrażają jak najbardziej aktualne treści. Jego okaleczone posągi, zabandażowane głowy, pokryte bliznami kończyny i zlepione z kawałków torsy pokazują zarówno piękno i harmonię zniszczenia a także niezniszczalność piękna i harmonii. W czasach kultu pięknego, szczupłego i wiecznie młodego ciała, ideał doskonałej cielesności jest okrutny, ludzie stosują najbardziej wymyślne tortury, żeby nadać swoim sylwetkom kształty zbliżone do zdjęć modelek i modeli z okładek kolorowych magazynów. Nieskazitelność fragmentarycznych rzeźb Igora Mitoraja jest pozorna: gładkie powierzchnie są w rzeczywistości chropowate, torsy, twarze i głowy pokryte bliznami pęknięć, w pustych oczach czai się wiedza o przemijaniu najpiękniejszej nawet, ale cielesnej, więc nietrwałej, ludzkiej powłoki. Piękno jest pojęciem i odczuciem subiektywnym, przez jakiś czas trwa, zachwyca i przemija.



Odlewane z brązu posągi mieli już okazję oglądać mieszkańcy Poznania, Krakowa i Warszawy. Wtedy wokół prezentacji nagich ciał brązowych herosów było sporo kontrowersji. Jeden z mieszkańców Krakowa złożył nawet wniosek do prokuratury, oskarżając artystę o szerzenie pornografii. Wszczęcia śledztwa w sprawie rozpowszechniania pornografii domagał się 79-letni mieszkaniec Krakowa. Oburzyły go "nagie" rzeźby Mitoraja wystawiane od połowy października na Rynku. Wspominając męskie akty, stwierdził, że "obstawiono Rynek penisami". Prokuratura sprawdziła dokumentację ekspozycji z urzędu miasta i Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie (organizator wystawy). Po rozmowie z pracownikami tych instytucji wykluczyła prowadzenie śledztwa. Odmowę uzasadniła tym, że Mitoraj jest wybitnym artystą, a jego rzeźby - dziełami sztuki. Dlatego mimo wyraźnie eksponowanych szczegółów anatomicznych nie można zarzucać im pornografii.



Przed kilkoma laty Igor Mitoraj włączył do repertuaru tematów rzeźbę sakralną. A raczej dostosował eksploatowany przez lata motyw do ikonografii chrześcijańskiej. Artysta wykonał drzwi rzymskiej bazyliki Santa Maria degli Angeli e dei Martyri, kościoła powstałego w ruinach term Dioklecjana. W Warszawie pokazano fragment tej realizacji – grupę Zwiastowania i Chrystusa Zmartwychwstałego. To ostatnie przedstawienie przypomina „antycznego” Chrystusa z Sądu Ostatecznego Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej. Twórczość rzeźbiarza przypadła do gustu warszawskim jezuitom. Zakonnicy powierzyli Mitorajowi wykonanie Drzwi Anielskich do świątyni na Starym Mieście. Zamówienie i wystawa zatytułowana „Lux in tenebris” mają uświetnić obchody jej jubileuszu. W tym roku wybudowane z inicjatywy jezuity Piotra Skargi Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, Patronki Warszawy obchodzi 400-lecie istnienia.



Obecnie prace Igora Mitoraja można oglądać w galerii SKWER, filii Centrum Artystycznego Fabryka Trzciny. Wystawa "Lux In Tenebris" jest prezentowana po raz pierwszy w Polsce. Podczas wystawy zaprezentowane są m.in.: „ Alfeo”, „Angelo”, „Angelo II”, „Vulcano”, „Testa San Giovanni”. W sumie wystawione są 22 rzeźby, 3 z nich przestawiają dwa najważniejsze wydarzenia w historii chrześcijaństwa: Zwiastowanie Maryi przez Anioła Gabriela i Chrystusa Zmartwychwstałego. Pochodzą one z drzwi rzymskiej bazyliki Santa Maria degli Angeli e dei Martiri. Wystwa potrwa do 7 października.

 


















Źródła:
Wikipedia
Gazeta Wyborcza
Urszula Usakowska-Wolff
Fabryka Trzciny